Rawa Ruska-zaproszenie na spacer

Rawa Ruska- po miejscach pamięci, praca Vitalia Butryma z roku 2017. Praca powstała w celu obrony studiów licencjackich w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Zamościu z kierunku Turystyka I Rekreacja. Praca w całości dostępna pod linkiem  https://app.box.com/s/lvequ9166bj2lt7ic0k36nogivpp1zci 
Praca przybliżająca miejsca pamieć, moze zawierać nieścisłości historyczne.    

Spis treści i fragmenty.

Vitalii Butrym

Praca była napisana w celu obrony studiów licencjackich w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Zamościu z kierunku Turystyka I Rekreacja.

Promotor profesor habilitowany Waldemar Martyn.

Rawa Ruska 27.06.2017.

Praca uzupełniona o fotografie z kolekcji Ryszarda Gawrysia.

Stalag 325 w Rawie Ruskiej obiektem „czarnej” turystyki. 

  • Historia Rawy-Ruskiej

I.1   Współczesna Rawa-Ruska

I.2   Pomniki architektury

I.3   Religia

I.4   Ochrona środowiska

 

  •  Stalag 325 w Rawie Ruskiej obiekt pamięci narodów

 

II.1  Walki o  miasto

II.2  Okupacja niemiecka

II.3  Historia Stalagu 325 

II.4  Współczesny obraz Stalagu

 

  • Podsumowanie

 

IV.     Literatura

Fragmenty:

...W krótkim okresie władzy radzieckiej, bo już w kwietniu 1940 roku z Rawy Ruskiej Rosjanie zmusili do wyjazdu do Kazachstanu w ramach tzw.„ I wywózki” blisko 320 Polaków.  Zaszły poważne zmiany w codziennym życiu miasta. Obowiązkowym językiem stał się język rosyjski. Zaczęły obowiązywać wszelkie prawa jak w ówczesnym Związku radzieckim Zaczęto likwidować prywatną własność- ziemię przejmowano do kołchozów i sowchozów, budynki i wszelką prywatną własność będące dotychczas własnością prywatną zaczęto przejmować na własność państwa. Na radziecką modłę zaczęły działać uczelnie i szkoły. Zmieniły się na niekorzyść warunki codziennego życia Ukraińców, ale przede wszystkim Polaków. Wybuch wojny niemiecko-radzieckiej 21 czerwca 1941 roku, spowodował, że już 22 czerwca Rawa Ruska została zajęta przez Niemców. Od tej pory niepodzielnie panowali oni w mieście. Od pierwszych dni rządów niemieckich w Rawie Ruskiej władze okupacyjne podjęły działania eksterminacyjne w pierwszym rzędzie w stosunku do żydowskich mieszkańców miasta potem Polaków i Ukraińców. Jako pierwsze działania takie podjęli za wiedzą i przy aprobacie Niemców nacjonaliści ukraińscy. Oni to, jeszcze w lipcu 1941 roku zabili w lesie pobliskich Wołkowic ponad 100 Żydów. Pierwsze natomiast restrykcje niemieckie, jakie dotknęły rawskich Żydów polegały na ograniczeniu ich wyjazdów i poruszania się poza obrębem miasta. Jednoczesnie Niemcy wprowadzili obowiązek przymusowej, nieodpłatnej pracy Żydów. Eksterminacja Żydów na dobre w mieście zaczęła się w 1942 roku.  Już w lipcu 1942 oku Niemcy wysłali spośród Żydów zgromadzonych w Rawie Ruskiej 1000 osób na stracenie do pobliskiego obozu śmierci w Bełżcu. Jeszcze w maju tego roku Niemcy podjęli działania zmierzające do koncentracji Żydów w Rawie Ruskiej. W ten sposób w Rawie zebrano ponad 6 tyś. Żydów. Pod koniec lipca dla rozładowania tak licznej grupy żydowskiej w mieście wysłano na śmierć do obozu w Bełżcu kolejny transport liczący 1200 osób. 

W sierpniu 1942 roku w Rawie Ruskiej powstało oficjalnie getto, w którym znalazło się 8 tys. Żydów. Już we wrześniu i październiku tego roku przystąpiono do jego likwidacji. Bezpośrednio w gettcie rozstrzelano 5 tyś Żydów, a do Bełżca wysłano kolejny transport ponad 2,5tyś. Żydów. Kilkuset młodych i zdrowych Żydów Niemcy przeznaczyli do prac porządkowych i segregacji rzeczy znajdujących się w opuszczonym gettcie. W gettcie koczowała grupa 200-250 Żydów, którzy uniknęli cudem śmierci w czasie jego likwidacji. Pozostawali oni na terenie getta, a robotnicy żydowscy starali się im dostarczyć żywności.   W dniu 1 maja 1942 roku przywieziono do Rawy Ruskiej Żydów, ze zlikwidowanego obozu pracy Mostach Wielkich. W początkach 1943 roku nastąpiła kolejna akcja skierowana przeciw Żydom w ramach tzw. "rozwiązania kwestii żydowskiej" poprzez likwidację istniejącego jeszcze w Rawie Ruskiej ostatniego obozu pracy dla Żydów.  Efektem tej akcji było rozstrzelenie w Borowie k/ Rawy  1500 Żydów.

W 20 lipca 1944 roku Rawa Ruska została wyzwolona spod okupacji niemieckiej przez żołnierzy I Frontu Ukraińskiego... 

...

W niewielkim współcześnie miasteczku Rawie Ruskiej istnieje szereg interesujących dla turysty obiektów historycznych i współczesnych

            Nie ustalając gradacji ich ważności, część z nich już omówiono, a o innych w skrócie wypada wspomnieć na zakończenie tego rozdziału.   

Dla Ukraińców ważnym jest obelisk poświęcony żołnierzom Ukraińskiej Armii Halickiej. Znajduje się on cmentarzu miejskim w Rawie Ruskiej. W wyniku bratobójczych walk tocznych na tych terenach w wojnie polsko-ukraińskiej, powstało „pole marsowe” w którym na „wieczną niebiańską służbę” odeszło blisko 100 żołnierzy UHA.  Ukraińscy żołnierze pochowani zostali w trzech zbiorowych mogiłach. W dniu 26 lipca 1936 roku uroczyście otwarto "Pomnik poległym wojownikom za wolność Ukrainy". Monument pomnika sięgał 5 m. Przedstawiał on postać siedzącej kobiety trzymającej na swoich rękach zabitego strzelca UHA. Za epitafium pomnika przyjęto słowa Świętej Ewangelii "Większej miłości nie ma, jak kto życie swoje oddaje za druhów swoich" z dodatkowym dopiskiem „Poświęcono zabitym 1914-1920 od społeczeństwa Rawy-Ruskiej”. Pomnik w okresie władzy radzieckiej  został zniszczony. W 1990 roku  przywrócono go i odbudowano.

Zamość – Rawa Ruska obóz jeńców radzieckich.

W nocy z 21/22 czerwca 1941 wybuchła wojna niemiecko – radziecka. Nikt z władz ZSRR w najśmielszych oczekiwaniach nie przewidział takiego obrotu sprawy. W bardzo szybkim tempie zostały rozbite przygotowywane od lat na przypadek wojny linie obronne zarówno budowana w latach 1939 -41 graniczna wiele lat potem nazwana Linią Mołotowa, jak też, wcześniej powstała na ówczesnej granicy Linia Stalina. Wzięte one zostały przez Niemców praktycznie z marszu. Posuwały się armie niemieckie bardzo szybko, ponieważ ich wojska pancerne rozbijały w puch, absolutnie nieprzygotowane do walki jednostki Armii Czerwonej. W ręce niemieckie wpadały w tzw. „ kotłach” po całkowitym okrążeniu całe armie i wielkie związki taktyczne. Podobnie jak na frontach zachodnich, w ręce niemieckie już od początku wojny, aż do wiosny 1942 roku dostała się niespotykana nigdy wcześniej ilość jeńców wojennych. W początkowym etapie wojny niemiecko-radzieckiej do końca 1941 roku do niewoli dostało się ponad 2,6 mln żołnierzy. Z tej liczby tylko nieliczni mieli szczęście z niej uciec. Rozkazem niemieckiego Szefa Sztabu Wojsk Lądowych do domu zwolnieni zostali żołnierze narodowości estońskiej, litewskiej, łotewskiej, niemieckiej tzw. Niemcy nadwołżańscy. Pozostali Rosjanie, Żydzi, oficerowie polityczni, żołnierze narodowości kaukaskich byli mordowani niemal w całości. Niemcy w swoich ostrożnych rachunkach oceniają, że w okresie wojny zostało wymordowanych ok. 3,4 mln żołnierzy radzieckich.  Nie uznają tych rachunków szczególnie Rosjanie, kwestionując tę sumę jako niewspółmiernie niską i sami obliczają, że śmierć mogło ponieść ok. 4,5-4,7 mln żołnierzy radzieckich. Trudno jest dziś jednoznacznie określić rzeczywistą liczbę zamordowanych.

Szczególnie okrutny był los jeńców radzieckich wziętych do niewoli na początku wojny. Wówczas to okazało się, że nie Polacy, Żydzi lub Cyganie nie byli pierwszymi, którym Niemcy zgotowali najbardziej okrutny los w postaci całkowitej zagłady. Takie założenia, Niemców wobec jeńców, potwierdzane były od pierwszych godzin działań wojennych. Niemcy nie stosowali wobec nich przepisów prawa międzynarodowego, zwłaszcza Konwencji haskiej lub genewskiej.  Uznali bowiem, że rząd  ZSRR co było zresztą prawdą, iż nie podpisał Konwencji Haskiej. Wynikało to z faktu, że dokument ten podpisał w imieniu Rosji car, w związku tym władza radziecka nie chciała uznać tego dokumentu za obowiązujący. Tym niemniej, w Związku Radzieckim w przededniu wojny z Niemcami, uznano niepodpisanie konwencji za błąd i starano się podpisać część Konwencji Genewskiej z 1927 roku dotyczącej „polepszenia losów jeńców wojennych chorych i rannych na polu walki”. Dopiero przed samym wybuchem wojny rosyjsko-niemieckiej władze Związku Radzieckiego wyraziły zgodę na przystąpienie do Konwencji Haskiej poprzez podpisanie „dekretu o jeńcach wojennych”.  O takiej zgodzie Niemcy zostali poinformowani przez Szwedów, w związku z zerwaniem wzajemnych stosunków międzypaństwowych między III Rzeszą Niemiecką, a Związkiem Radzieckim. Z drugiej zaś strony Niemcy podpisali wszystkie Konwencje, a ich przepisy miały obowiązywać, jako prawo wojenne.

Kolejne łatwe zdobycze i wielkie sukcesy na polu walki odnoszone przez wojska niemieckie, pozwalały uznać, że prawo leży po stronie silnego, a ich działania staja się bezkarnymi.   Jednoczesnie jak już to stwierdzał wcześniej Hitler, ze był to czas Libensraum - nowej przestrzeni dla Niemców. Od wieków zaś w niemieckiej naturze było rozszerzać swoje terytoria na drodze podbijania ziem słowiańskich, jak to czyniono w krzyżackiej przeszłości ogniem i mieczem.   W tym przypadku nie starczyło zdobycie nowych ziem, ale zasadniczym celem była eksterminacja społeczeństw wcześniej zachodnioeuropejskich, a potem słowiańskich.

  Brak jakiegokolwiek zainteresowania jeńcami wojennymi obowiązywał w Wehrmachcie jeszcze przed rozpoczęciem wojny z ZSRR w 1941 roku. Wytyczne dowództwa w sprawie traktowania komisarzy politycznych wydano jeszcze na 20 dni przed  rozpoczęciem wojny.  Zgodnie z rozkazem wszyscy tzw. „politrucy”, komuniści, a następnie Żydzi mieli być natychmiast po schwytaniu, lub poddaniu się rozstrzelani. Zresztą w każdym momencie poszukiwano takich osób przez specjalne komórki funkcjonujące w wojsku.  Już wówczas zwracano uwagę, że nie obowiązują w tym przypadku żadne prawa, ani nie mogą być z powodu rozstrzelania jeńców wyciągane żadne konsekwencje. Było to zresztą zrozumiałe, gdy Hitler w swoim wystąpieniu do żołnierzy nazwał Rosjan bestiami i zwierzętami, które należy bezwzględnie likwidować. 

             Po pierwszym okresie walk prowadzonych w czerwcu i lipcu 1941 roku na terenach przygranicznych w mieście oraz Rejonie Umocnionym Rawa Ruska w rękach Niemców znalazło się wielu jeńców rosyjskich. Stad też Niemcy gorączkowo zaczęli poszukiwać miejsc bezpośrednio przy froncie, które mogłyby spełniać rolę obozów jenieckich.  W ten sposób powstały obozy jenieckie: na terenie Ukrainy w Rawie Ruskiej, Tarnopolu, w późniejszym czasie Lwowie, a także przygranicznych miastach w Polsce: Zamościu, Chełmie, Białej Podlaskiej. Mielcu.

  Niemcy w odróżnieniu od tworzonych podobnych obozów dla jeńców polskich, a także armii zachodnioeuropejskich wydzielali wśród nich stalagi – tj. obozy dla żołnierzy i podoficerów, oraz oflagi tj. obozy jenieckie dla oficerów. W przypadku, jeńców rosyjskich nie wyróżniali wśród nich oficerów.  Zresztą pierwsze obozy jeńców rosyjskich nazywano „feldpostami” tj. obozami polowymi, frontowymi – przejściowymi. 

Pierwszym obozem jenieckim tzw. macierzystym był występujący pod kryptonimem Stalag 325 Zamość. Powstał on jeszcze w lipcu 1941 roku w podzamojskiej wsi Karolówka. Przywożono do obozu jeńców pojmanych w pierwszych dniach wojny rosyjsko- niemieckiej.. Obóz w Karolówce funkcjonował od lipca 1941, do marca 42 roku. Niemcy pod obóz wybrali pola należące do wsi Karolówka. Kilku hektarową działkę ogrodzono 3-ma rzędami drutów kolczastych budując równocześnie wieże strażnicze. Na tym terenie pozbawionym jakichkolwiek zadaszeń koczowali rosyjscy jeńcy wojenni przywożeni do Zamościa pociągami, w otwartych wagonach towarowych. W listopadzie w obozie znajdowało się ogółem ponad 8 tyś. jeńców radzieckich. Niemcy nie starali się nawet zapewnić w tym obozie  żadnego, dachu nad głową, ani nawet najgorszej jakości jedzenia.  Zamknięci w nim ludzie żywili się źdźbłami traw i innych roślin. W krańcowych przypadkach stwierdzano kanibalizm tj. jeńcy zmuszeni byli jeść zmarłych wcześniej współtowarzyszy niedoli. Gdy przyszły pierwsze mrozy życie w takich warunkach okazało się niemożliwym. Jeńcy podnieśli bunt, na co Niemcy odpowiedzieli rozstrzeleniem wszystkich jeńców znajdujących się w obozie. Resztki jeńców z tego obozu przeniesiono do znajdującego się również w Zamościu obozu przy ul Okrzei. Obóz jeniecki przy ul. Okrzei stał się obozem macierzystym i on zaczął nosić kryptonim Stalag 325 Zamość. Stalag 325 w Zamościu przy ul Okrzei działał w mieście do marca 1942 roku ,lub jak chcą inni do jesieni tegoż roku. Kolejnym podobozem był obóz jeniecki przy ul. Powiatowej działający w latach 1942-44. On także przyczynił się w znacznym stopniu do śmierci wielu rosyjskich jeńców. Ogółem oblicza się, że w Zamościu życie straciło ogółem 28 tyś jeńców radzieckich. 

W momencie, gdy front rosyjsko- niemiecki nieco się odsunął na wschód, w Zamościu utworzono jeszcze jeden obóz jeniecki traktowany, jako podobóz, w którym przetrzymywano 8 generałów Armii Czerwonej. Zostali oni wzięci do niewoli w pierwszych dniach wojny. Obóz ten nie funkcjonował długo. Część generałów, którzy nie chcieli iść na współpracę z Niemcami, stosunkowo szybko przestali być traktowani jak jeńcy, a trafili do obozów koncentracyjnych, w których jako zwykli więźniowie ponieśli śmierć (np. gen. Karbyszew- twórca linii umocnień nadgranicznych zwanych, Linią Mołotowa).  Gen. Ogórcew uciekł z obozu, przedostał się do oddziału partyzanckiego, w którym walczył i zginął na polu chwały. Pochowany został w honorowym miejscu na zamojskiej Rotundzie. Kilku generałów przeszło na stronę niemiecką, podejmując walkę z Armią Czerwoną w ramach tzw. Armii Własowa,  w której pełnili wysokie stanowiska dowódcze. Część generałów trafiła do jednostek niemieckich, w których służyli Ukraińcy, w tym byli jeńcy wojenni do tzw. Dywizji SS Galicjen. Generałowie ci pojmani przez żołnierzy Armii Czerwonej postawieni zostali przed sądami wojskowymi, osądzeni i skazani na śmierć i rozstrzelani.

Ogółem oblicza się, że w Zamościu życie straciło ogółem 28 tyś jeńców radzieckich. 

 

Rawa Ruska – Feldpost 08409 obóz jeńców radzieckich.

 W Rawie Ruskiej bezpośrednio po zdobyciu w czerwcu 1941 roku miasta, Niemcy urządzili polowy, przejściowy, przyfrontowy obóz jeniecki. Do tego celu wykorzystano budowane jeszcze przez Rosjan po zaanektowaniu polskiego miasta w 1939 roku, koszary przeznaczone dla dywizji kawaleryjskiej Armii Czerwonej. Obóz ten oficjalnie został nazwany „Feldpost № 08409” i takim był jego adres pocztowy. W praktyce obóz ten funkcjonował od lipca 1941 do kwietnia 1942 roku. Mimo, że na obóz w Rawie Ruskiej wykorzystano budowane koszary nie oznaczało to, że warunki w nim panujące były zbliżone do cywilizowanych. Śmierć zbierała w tym obozie swoje żniwo. Okazało się, że budowane koszary nie były obliczone, na zgromadzenie w nich tak znacznej ilości ludzi. Wielkie skupisko jeńców miało do swojej dyspozycji tylko kilka i to jeszcze nie w pełni wybudowanych baraków, pierwotnie przeznaczonych dla ludzi, oraz niewielkie stajnie. Warunki lokalowe nie były największym złem tego obozu. Najgorszym był fakt, że władze niemieckie, a wraz z nimi dowództwo niemieckiej armii miało w zamyśle uśmiercenie pojmanych jeńców. Komendant obozu jenieckiego w Rawie Ruskiej ppłk. SS Bock, który był sądzony, jako zbrodniarz wojenny w słynnym Procesie w Norymberdze, zeznając przed amerykańskim prokuratorem, a będąc już wówczas zagrożony wyrokiem śmierci stwierdził, że była to jego największa praca i gdyby miał tylko czas to żaden jeniec francuski, podobnie jak rosyjscy nie wyszli by z niego żywi. Twierdził przy tym, że miał specjalny osobisty rozkaz od swojego przełożonego Himmlera, dotyczący uśmiercania wszystkich jeńców w obozie. Gdyby miał takie możliwości postąpiłby podobnie jak poprzednio, dążąc do zniszczenia tysięcy istnień ludzkich. 

Słowa komendanta potwierdzała praktyka, codziennego życia w obozie w Rawie Ruskiej w pierwszym okresie po jego powstaniu. Powszechnym założeniem było fizyczne zniszczenie, przebywających w nim jeńców. Ten cel osiągano różnymi drogami. Baraki, w których przebywali jeńcy nie były nigdy ogrzewane. Niemcy uważali, iż Słowianie są z natury odpornymi na niskie temperatury, stąd też, gdy brak ogrzewania nie przynosił oczekiwanych wyników i jeńcy nie umierali tak szybko jak chcieli tego Niemcy, w okresie największych mrozów otwierano okna by wyziębić jeszcze bardziej baraki. W obozach jenieckich głownie funkcjonujących na wschodzie Europy wymyślono, ciężką torturę przyśpieszającą śmierć jeńców. W okresie zimy, jeńców rozbierano z odzieży i nago wyprowadzano na mroźne powietrze. Często jeszcze dla przyśpieszenia ich śmierci polewano woda pozostawiając na mrozie na cała noc. Wystawiano też rozebranych do naga jeńców, na dwór przywiązując ich do specjalnych słupów. Oczekiwano przy tym na ich śmierć, ale władze obozowe traktowały to, za rodzaj kary. W obozach jenieckich dla czerwonoarmistów szczególnie uwidaczniała się niemiecka pogarda dla życia Słowian, Azjatów, Żydów. Oblicza się, a obozy w Zamościu, lub Rawie Ruskiej nie były ewenementem, że umieralność jeńców sięgała blisko 60% ich stanu osobowego. Dla porównania w niemieckich obozach jenieckich dla żołnierzy alianckich znajdujących się na terenie Polski śmiertelność wynosiła niecałe 5%.  Wynika stąd prosty wniosek, że każdego dnia w jesieni 1941 r w obozach jenieckich na wschodzie tym w obozie w Rawie Ruskiej ginęło więcej jeńców rosyjskich niżeli brytyjskich i amerykańskich razem w ciągu całej II wojny światowej. 

We wszystkich niemieckich obozach jenieckich, lub koncentracyjnych wszechpanującym i powodującym śmierć jeńców był głód. Niemcy często jak w przypadku obozu w Karolówce w ogóle nie dostarczali jeńcom jedzenia, skazując ich na powolne konanie z głodu. Często natomiast były to niewielkie ilości jedzenia, które ani ilością, a tym bardziej, jakością nie zasługiwały na uznanie ich, za jedzenie dla ludzi.  

Niewiele osób mogło w rzeczywistości oglądać, a potem opisać życie jeńców radzieckich  w Feldpost 08409. Jednym z naocznych świadków tej golgoty był kapłan z Rawy Ruskiej mający stały wstęp do obozu. Tak oto w skrócie przedstawił obraz obozu jenieckiego:

….Warunki życia jeńców w koszarach, nie mieściły się w żadnych z norm przewidzianych dla ludzi. Koszarowe baraki były przepełnione, masami ludzkimi. Trudno, więc było mówić w takim przypadku o ludzkich warunkach sanitarnych. Jeńcy nie mieli łóżek, ani nawet najbardziej prymitywnych legowisk. W większości spali na gołej ziemi, często zaś szczególnie przy przeciekających dachach po prostu w błocie. Nie karmiono ich w ogóle. Jedną z dróg niszczenia jeńców było z premedytacją morzeni głodem, przebywając przy tym na chłodzie i deszczu. Nie trudno więc, było o masowe choroby. Przy braku higieny, jak też w niesprzyjających warunkach dla życia w obozie zaczęły się rozwijać, choroby zakaźne. Dość szybko przerodziły się one w epidemie. Pierwszą i podstawową choroba jeńców okazał się, tyfus plamisty, a ponadto powszechną była czerwonka (dyzynteria). Obie te choroby dziesiątkowały jeńców. Co dnia powtarzał się obraz, gdy przed barakami ustawiano piramidy z ludzkich ciał. W wielu przypadkach ludzkie trupy pozbawione były mięśni. Był to obraz szerzącego się kanibalizmu tj. zjadania przez jeńców niedawno zmarłych współtowarzyszy niedoli.

Teren obozu znajdował się na terenie bagiennym. Stąd też najczęściej uczęszczane przez jeńców szlaki były błotnista topielą. To po nich powoli, bez wiary w lepsze jutro, niby  robaki poruszały się w błocie jeszcze żywe istoty, którymi  nikt się już nie zajmował…

 Mieszkańcy Rawy Ruskiej nie byli obojętnymi na losy jeńców, wyjednano u komendanta obozu możliwość dokarmiania jeńców. Przywożono do obozu ponad 3 tyś obiadów, co było tylko kropla w morzu potrzeb.  

W obozie obserwowano także, brak jakiejkolwiek pomocy lekarskiej by ulżyć chorym wśród jeńców. Gdy zwrócono się z petycją do komendanta obozu o pozwolenie na leczenie jeńców w miejscowym szpitalu on tylko się zaśmiał i stwierdził:: ..Wy nie wiecie, o co prosicie. Ja, żeby pozwolić się leczyć jeńcom w szpitalu musiałbym skierować do szpitala wartowników… Mimo wstępnych oporów po wielu prośbach powiedział:

..jeśli chcecie, to bierzcie, lecz podpiszcie, że za każdego ręczycie głową, jak nie wróci ktoś ze szpitala do obozu. 

Na podstawie poręczenia przez jednego ze znanych mieszkańców miasta 60 jeńców najbardziej chorych skierowano na leczenie do miejskiego szpitala. Po pewnym czasie, po dwu-trzech tygodniach zgłosił się do osoby podpisującej poręczenie, jeden z urzędników biura obozowego. Zadał pytanie czy są jeszcze w szpitalu, leczeni w nim jeńcy. Dowiedział się większość z ich poumierała, a reszta uciekła. Było to rzeczą naturalną, że któżby zechciałby  wracać do piekła, z którego uszedł cudem. Urzędnik ten okazał się być dobrym człowiekiem. Poinformował, że komendant obozu został odwołany na front, a nowy nic nie wiedział o poręczeniu. Następnie zwrócił poręczenie znajdujące się w biurze obozu, z poleceniem spalenia go w piecu”.

Obóz Feldpost 08409 dla jeńców Armii Czerwonej Armii istniał do wiosny 1942 roku. Przez całą zimę zginęło w nim około 12 tys. jeńców. Resztę natomiast jeńców umieszono w kolejnym macierzystym Stalagu 325 we Lwowie.

 

Rawa Ruska –  Stalag 325 obóz jeńców alianckich ( francuskich i belgijskich)

W marcu 1942 roku władze niemieckie zdecydowały się przekształcić obóz Feldpost 08 409, w Stalag 325 tj. obóz macierzysty przeniesiony z Zamościa. Tym samym przestał on pełnić funkcję obozu jenieckiego przeznaczonego dla jeńców rosyjskich. Jako Stalag 325 stał się międzynarodowym, karnym obozem jenieckim. Niemieckie władze uznały, że w poszczególnych okręgach wojskowych należało stworzyć obozy zbiorcze z przeznaczeniem ich dla jeńców odmawiających pracy fizycznej, lub też schwytanych w trakcie ucieczek z obozów jenieckich. W przypadku Rawy Ruskiej Stalag 325 przeznaczony był głównie dla jeńców narodowości francuskiej, oraz belgijskiej, w mniejszym stopniu polskiej.

Mimo, że w obozie przebywali głównie jeńcy z armii alianckich, to nie było mowy o typowym dla takich obozów lepszym traktowaniu jeńców przez niemieckie załogi obozowe. W Rawie Ruskiej panował straszliwy terror, zdecydowanie bardziej zbliżony do terroru obozów koncentracyjnych, a niespotykany w tego typu międzynarodowych obozach jenieckich, nawet znajdujących się na terytorium III Rzeszy. 

Pierwszy transport jeńców francuskich i belgijskich do nowego obozu przybył w kwietniu 1942 roku.  Jeńcy jechali towarowymi wagonami przeszło tydzień czasu. Ogółem pierwszy transport liczył 2 tys. jeńców, chociaż szybko ich przybywało. Już w w połowie czerwca w obozie znajdowało się 13 tys. francuzów. Ogólnie przez obóz w Rawie Ruskiej przewinęło się ok. 25 tys. jeńców francuskich, z których większość w nim zginęła. 

 Zdecydowanie mniej było natomiast Belgów, których grupa liczyła 150 osób rekrutujących się z pośród skazanych za ucieczki z innych obozów jenieckich. W początkowej fazie istnienia obozu z francuzami przebywała z niewielka grupa jeńców rosyjskich.      

Obóz jeniecki w Rawie Ruskiej miał typowy wygląd zewnętrzny. Stosunkowo duża przestrzeń rzędu 36 ha miała kształt kwadratu. Zewnątrz otoczony był trzymetrowym ogrodzeniem z drutu kolczastego. W rogach znajdowały się cztery wieże wartownicze. Do obozu prowadziła dość ozdobna duża brama wjazdowa ze stałym posterunkiem wartowniczym. Obóz podzielony był na 4 bloki mieszkalne, oraz cztery bloki stajni dla koni. Jeńcy umieszczeni byli częściowo w budynkach mieszkalnych, częściowo zaś w stajniach.   Budynki mieszkalne częściowo były murowanymi. Podobnie jednak jak stajnie nie były w  pełni ukończone pozostając bez okien i drzwi. Nie były one zelektryfikowane, ani  skanalizowane, pozostawały bez wody, ogrzewania, toalet. Jeńcy mieszkali również w dwóch stajniach, w których brakowało i tak brakło miejsc dla wszystkich.  Poważną bolączką w obozie jenieckim okazał się brak wody bieżącej. Gdy wiedza o takim stanie obozu, dotarła do Londynu, po przeprowadzonej w nim inspekcji Czerwonego Krzyża Winston Churchill na falach BBC nazwał obóz w Rawie Ruskiej… obozem bez kropli wody, powolnej śmierci…  Życie potwierdziło słowa premiera  jako, że 12-18 tyś jeńców nie miało praktycznie  żadnego dostępu do bieżącej wody nadającej się o picia.  W obozie korzystano jedynie i to w ograniczonych ilościach z wody skażonej biologicznie, jako, że pobierano ją w miejscu masowych grobów jeńców i Żydów, którzy stracili w Rawie swoje życie.  Jednoczesnie w obozie obowiązywała norma, że każdy z jeńców mógł wykorzystać jedynie. 1 l / na dzień. Każdy jeniec mógł pobrać swoja porcję wody, gdy posiadał do tego jakiekolwiek naczynie.   Jeńcy czekali na swoją porcję wody często klika godzin.

            Komendantem obozu był oficer niemiecki Founier z francuskim rodowodem będąc synem emigrantów francuskich. Spotkanie z komendantem obozu tak wspomina jeden z francuskich jeńców: do naszej grupy podjechał na koniu oficer niemiecki, jak się okazało komendant obozu,  który stwierdził ... obóz ma duży cmentarz z dużą ilością miejsc, wszyscy się zmieszczą...  Natomiast niemiecki lekarz obozowy z Tarnopola, z rozbrajającą szczerością stwierdził: ...nie rozumiem, po co tak żyć. Zabiję połowę was dziś, a drugą połowę jutro...

            Były francuski jeniec opowiadał, że jego transport przybył do Rawy-Ruskiej  późną  nocą. Po niemal tygodniowej podróży w trakcie, której jedynie dwa razy otrzymali posiłek w postaci lurowatej zupy, w wielkiej ciasnocie i załatwianiu potrzeb fizjologicznych w rogu wagonu, byli u kresu swoich sił fizycznych. Powitał ich w Rawie Ruskiej niemiecki podoficer szyderczo uśmiechając się stwierdził: ... przybyliście do kraju słońca....

            W tym czasie w obozie w wyniku epidemii tyfusu zmarło przeszło 3 tyś jeńców radzieckich. Francuscy jeńcy musieli, więc uczestniczyć w pochowaniu zmarłych.  Okazało się, że między martwymi ludźmi znajdowali się jeszcze żywi, ale nie należało się tym przejmować, trzeba było pochować wszystkich. Dodatkowo jeszcze dla zabezpieczenia się przed epidemia, należało trupy zasypać wapnem palonym, które powodowało dodatkową śmierć w męczarniach, tych którzy nie zdążyli wcześniej umrzeć.

            Francuski pisarz, były więzień obozu jenieckiego w Rawie-Ruskiej Andre Pizze opowiadał : ...obóz jeniecki w Rawie-Ruskiej - to do dziś wspominam bardzo chłodna zima, koszary, brud, dni bez chleba, kociołki bez zupy, raz na trzy dni spleśniały bochenek chleba z trocin, na 35 osób, jeden kran na tysiąc osób, tyfus, wszy  pchły, rozstrzeliwani zakładnicy za każdego kto uciekł. Silniejszych gnano do pracy, a kiedy ktoś bezsilny padał, nadzorcy bili go na śmierć"...

            W obozie jeńcy nosili często swoje stare, zniszczone mundury, lub też dostawali stare mundury armii francuskiej. Nierzadko dostawali też mundury innych armii. Pozbawieni byli najczęściej bielizny, na nogach zamiast butów nosili drewniaki,  które utrudniały chodzenie, a tym bardziej ucieczkę. Po dłuższym pobycie w obozie, żaden z jeńców nie posiadł już jakichkolwiek rzeczy osobistych. Dla zabezpieczenia przed chęcią ucieczki na plecach ubrań jeńcom malowano czerwony trójkąt, albo tarczę strzelecką.

            Praca każdego dnia była obowiązkiem jeńców. Pracowali oni często poza obozem przy budowie dróg, w lesie, przy melioracjach. Czasami, najsilniejsi z jeńców wywożeni byli pociągami 30-40 km od obozu, by w ostępach leśnych kopać duże i głębokie rowy. Okazywały się one potem, grobami głównie dla rozstrzeliwanych Żydów. W takich wyjazdach i pracy na zewnątrz obozu grupom roboczym towarzyszyło wielu strażników z bronią automatyczna i psami.

            Wszelkie próby ucieczki z obozu jenieckiego karane były śmiercią. Niemcy chętnie wykorzystywali w tym celu odpowiedzialność zbiorową.  Za ucieczkę jednego jeńca często karali śmiercią śmiercią kilku do kilkudziesięciu tzw. zakładników.  Mimo to okazało się, że w obozie w Rawie Ruskiej w trakcie istnienia obozu zorganizowano blisko 500 ucieczek. Oczywistym jest, że większość z nich nie udała sie, a uciekinierzy za takie nieudane ucieczki płacili śmiercią. Niektórym jeńcom jednak udało się uciec. Część uciekinierów dołączało się do partyzantów polskich, ukraińskich, rosyjskich.  Francuzi jednak najchętniej kierowali się w trakcie ucieczek w kierunku Węgier i Rumunii. Rzadko zdarzało się, że ryzykowali kierunek do Szwecji, bo musieli jeszcze znaleźć możliwość ukrycia się wśród towarów kierowanych do tego kraju. Po znalezieniu się nad Bałtykiem niektórym jeńcom udało się przeniknąć na statki, kierujące się do Szwecji. Ze Szwecji najprostszą kontynuacją ucieczki było dotarcie samolotem do Anglii. Stamtąd już prosta była droga dołączenia się do wojsk francuskich i ponowne wzięcie udziału w walkach na froncie zachodnim w II wojnie światowej

            Obóz jeniecki w Rawie-Ruskiej bardzo szybko się rozwijał się. Stąd też kierowano transporty jeńców do innych obozów. W czerwcu 1942 roku, dużą część więźniów wyjechała pociągiem do podobnego obozu w Tarnopolu. Wysyłano transporty liczące 100- 120 jeńców do obozów innych miastach.

 

Można znów odwołać się do strzępów wspomnień francuskich jeńców: …obóz jeniecki... było nas osiemnaście tysięcy. Cztery-pięć godzin na dzień ciekła woda z jednego kranu. Pić jej nie było wolno. Wiedzieliśmy wszyscy, że ona wyciekała spod braterskiego grobu. Bo właśnie przy jedynym źródle obozowej wody znajdował się braterski grób dziewięciu tysięcy radzieckich żołnierzy, naszych poprzedników w tym obozie, którzy spali swoim ostatnim snem... Trudno jest nie wspomnieć miejscowej ludności, zwłaszcza kobiet i dzieci, które z narażeniem swojego życia, rzucały nam ten życiodajny chleb, gdy pod eskortą uzbrojonych Niemców przemierzaliśmy miasteczko idąc do pracy. Faszyści bili ich, lecz następnego dnia inne kobiety „Marusie”, inne dzieci ratowały nas od głodowej śmierci.".

Stare

PHOTOGRAPHY & VIDEO

      Łaszczów

K

Prosimy o dodawanie adresu mail, to ułatwi innym kontakt.

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now