Kronika wydarzeń w okresie I Wojny Światowej

ROK 1914 od 23 do 27 sierpnia strona 2

24 sierpnia o godzinie 21 Conrad wydaje dyrektywę  Część 3-ej armii rozporządzalna do ofensywy na północ (arcyksiążę Jozef Ferdynand z 3-ą, 8-ą i 41-ą d. p.) (3-a i 8-a dywizje piechoty wchodziły w skład XIV korpusu, natomiast 41-a dywizja piechoty honwedów podlegała do tej chwili bezpośrednio dowództwu 3-ej armii. Z XIV korpusu zostały wyłączone 44-a dywizja obrony krajowej i 88-a brygada strzelców obrony krajowej, które pozostały w 3-ej armii. W skład grupy operacyjnej arcyksięcia Jozefa Ferdynanda weszła jeszcze dnia 25.VIII. 2-a dywizja kawalerii z 3-ej armii.) dołączy się w schodach na prawo do 4-ej armii w ogólnym kierunku na Hrubieszów i ubezpieczy się na wschód od strony Bugu.  Przyłączenie zaś grupy operacyjnej arcyksięcia Jozefa Ferdynanda z 3-ej armii do ruchu zaczepnego ku północy dawało wyraz woli Conrada, który pragnął skupić możliwie najwięcej sił przynajmniej tam, gdzie szukał rozstrzygnięcia; jednocześnie miała ona zapewnić ubezpieczenie i swobodę działania grupie armii uderzeniowych, na które to działania mogły wpłynąć hamująco wypadki na wschód od Lwowa. Grupa arcyksięcia Jozefa Ferdynanda podlegała jeszcze dowództwu 3-ej armii i miała tylko zadanie współdziałania z 4-ą armią w jej ofensywie ku północy; w tym celu otrzymała jeszcze rano dnia 25 sierpnia wezwanie generała Auffenberga, aby nazajutrz, kierując się swym lewem skrzydłem przez Magierów i Uhnow, uderzyła energicznie w bok przeciwnika, o ile będzie nacierał na prawe skrzydło VI korpusu, a w każdym razie kryła wschodnią flankę armii od strony Kryłowa i Hrubieszowa. W ciągu dnia 25 sierpnia osiągnęły jednostki tej grupy: 41-a dywizja honwedów — Magierów, 8-a dywizja piechoty — Krechow, a 3-a stała od wczoraj w rejonie Żółkiew i Kulikow; 2-a dywizja kawalerii, która weszła w tym dniu w skład grupy, stała w Mostach Wielkich, dowódca grupy we Lwowie, skąd o godzinie 13 zameldował dowódcy 4-ej armii, że nazajutrz rozpocznie dalszy marsz ku północy.  Rozkazem A. O. K., wydanym o godzinie 18, została ta grupa podporządkowana wprost generałowi Auffenbergowi, przez co prawe skrzydło 4-ej armii przedłużyło się automatycznie od Huczwy do Bugu.      

 

24 sierpnia wiadomości od oddziałów zwiadowczych c.k, wskazywały na marsz większych sił piechoty — około 16 kompanij z 8—12 działami — z Komarowa ku południowi i z Grabowca ku południowemu zachodowi, a w dodatku oba bataljony 4-go pułku piechoty i bataljon 89-go pułku piechoty, odebrane 6-ej dywizji kawalerji, wracają do II korpusu, a bataljon 95-go pułku do 3-ej armji, generał Wittmann cofa się następnego dnia (25.VIII)

na wzgórza Majdan Górny, dokąd właśnie przybyła 10-a dywizja kawalerji. Obie dywizje łączą się na rozkaż dowódcy armji w zaimprowizowany korpus kawalerji, ktorego dowodztwo obejmuje generał Wittmann.

24 sierpnia lotnictwo CK donosi o rozpoczęciu marszu kolumn nieprzyjacielskich, które do wieczora osiągnęły linię Łabunie— Komarow — Tyszowce. 24 sierpnia Korpusy 5-ej armii rosyjskiej kontynuowały w ciągu dnia 24 sierpnia,

w myśl rozkazu dowództwa frontu z rana tegoż dnia, swój marsz na południe ku linii Szewnia — Łaszczów — Waręż — Sokal, jako linii wyjściowej do rozpoczęcia zwrotu i zachodzenia schodami w kierunku zachodnim. Tymczasem wieczorny rozkaz polecał na dzień 25 sierpnia wstrzymać XXV korpus na północ od Zamościa, a trzy pozostałe skierować w schodach między Tyszowce a Sokal. Jednakże do wieczora dnia 24 sierpnia przekroczył już XXV korpus

częściowo Zamość i na noc rozłożył się 70-ą dywizją rezerwową, która właśnie złączyła się z korpusem w Sitańcu, 46-ą dywizją w Zamościu i Jarosławcu, a 3-ą dywizją grenadierów w Cześnikach.

25 sierpnia generał Plehwe, przynaglony krytycznemu położeniem 4-ej armii, rozkazał aby XXV korpus, ubezpieczając się częścią sił od strony Tomaszowa, zawrócił na północozachód i zajął odpowiednie położenie wyjściowe do natarcia na front Żółkiewka — Turobin, a to w celu niesienia bezpośredniej pomocy lewoskrzydłowemu korpusowi grenadierów z 4-ej armii. Jednocześnie, na osobistą prośbę dowódcy tej armii o posiłki dla jego prawego skrzydła, wysłał o świcie 25 sierpnia 1-ą brygadę

46-ej dywizji piechoty forsownym marszem do Lublina(Ta brygada wróciła do 5-ej armii dopiero pod koniec września). Wieczorem dnia 25 sierpnia, w przeddzień bitwy, korpusy 5-ej armii osiągnęły następujące położenie:

XXV korpus w marszu na północozachód stanął na obu brzegach Wieprza; 70-a dywizja przeszła na zachodni brzeg i zatrzymała się w rejonie Stawu, 2-a brygada 46-ej dywizji na wschodnim brzegu w rejonie Michałow — Bodaczów — Zawada, a 3-a dywizję grenadierów, pozostawiona frontem ku południowi dla osłony od strony Tomaszowa, przesunęła się w obszar Zamościa i Jatutowa. Lewoskrzydłowa grupa korpusów, wyszedłszy na nakazaną linię Tyszowce — Sokal stanęła:

XIX korpus — 17-ą dywizją w Komarowie, 38-ą w Zubowicach;

V korpus — 10-ą dywizją w Radostowie i Poturzynie, 7-ą w Telatynie i Przewodowie;

XVII korpus — 3-ą dywizją w Sokalu, 35-ą w Żdżarach; 61-a dywizja rezerwowa kończyła jeszcze wyładowanie we Włodzimierzu.

Dywizje kawalerii znalazły się wieczorem 25 sierpnia w następującym położeniu: główne siły 1-ej dońskiej dywizji (osiem soteń i dyon artylerii) w marszu na Michałow — Tworyczów — Turobin, cztery sotnie w okolicy Szczebrzeszyna, a jeden pułk kozacki podporządkowany dowódcy XIX korpusu stał koło Miączyna.

7-a dywizja kawalerii w okolicy Sokala, na skrajnym lewem skrzydle armii, a kombinowana dywizja w Hrubieszowie.   

25 sierpnia 7-a dywizja kawalerii rosyjskiej posuwając się bardzo ostrożnie wschodnim brzegiem Bugu, zajmuje Sokal, opróżniony ponownie przez Austriaków.

25 sierpnia dzień przed bitwą komarowską . Pole bitwy rozciągało się wszerz na około 80 km., w głąb na 50 km.

Olbrzymia przestrzeń 4 tysięcy kilometrów kwadratowych, z jej specyficznymi warunkami terenowymi, jak również liczebność sił przeciwników, dochodząca prawie do pół miliona łudzi, sprawiły, że bitwa ta nie miała jednolitego charakteru, ale złożył się na nią cały szereg działań oddzielonych od siebie czasem i przestrzenią, położeniem, w jakiem nastąpiło starcie obu stron, a także końcowym wynikiem, prowadzonych każdego dnia bojów.                        

2 TJR (2 Regiment Tyrolski) w czasie postoju 27 sierpnia w Mostach Wielkich.  

26 SIERPNIA. PIERWSZY DZIEŃ BITWY KOMAROWSKIEJ.

26 sierpnia 1914 roku Rozkazy wydane przez dowódcę armii rosyjskiej na 26 sierpnia nie przewidywały jeszcze rozpoczęcia bitwy w tym dniu, a korpusy za wyjątkiem XIX, miały pozostać w miejscu i odpoczywać. Inicjatywa natarcia przypadła więc Austriakom, którzy, posuwając się na front Zamość — Tarnawatka — Łaszczów, spowodowali przeciwdziałanie XXV i XIX korpusów rosyjskich. Walka ogniskowała się w dwóch rejonach oddzielonych od siebie przestrzenią i nie miała początkowo wspornej więzi w postaci jednej myśli manewru.

26 sierpnia Działania XXV korpusu rosyjskiego. Ponieważ dnia 26 sierpnia, natarcie 1-ej armii austriackiej na 4-ą armię rosyjską (Dowództwo tej armii objął od dnia 26 sierpnia, generał Eyert, jego poprzednik generał Salza został usunięty w związku z klęską tej armii pod Kraśnikiem.(info BITWA pod Komarowem Izdebski) trwało w dalszym ciągu, przeto XXV korpus, a przynajmniej jego lewoskrzydłowa grupa (2-a brygada 46-ej dywizji i 3-a dywizja grenadierów), szukając łączności z korpusem grenadierskim 1-ej armii, musiała zrezygnować z odpoczynku. 70-a dywizja stała w tym dniu na zachodnim brzegu Wieprza w rejonie Staw — Płonka — Mościska i żadnego udziału w bitwie ni wzięła; dowódca dywizji, mając rozkaz odpoczywania w tym dniu a dopiero 27 sierpnia wyruszenia na Turobin. nie kwapił się do walki na południe, chociaż rozgrywała się ona zaledwie w odległości 10 kilometrów od niego. Brygada  46-ej. dywizji zamierzała posunąć się z rejonu Miłów— Bodaczów - Niedzieliska przez Źrebce do Tworyczowa, aby opanować tam przeprawę przez Por, została jednak zaatakowana między godziną 7-ą a 8-ą najpierw od południa z linii lasów Brody — Kąty, przez 13-ą dywizję, a następnie także od zachodu z linii Szczebrzeszyn — Rozłupy, przez 4-ą dywizję austriacka. Dowódca brygady, generał Parski, miał w tym momencie do dyspozycji tylko jeden pułk, 184-ty, który też rozwinął do obronę między Bodaczowem a Niedzieliskami, podczas gdy trzy baterie armat zajęły stanowiska na wzgórzach między Klemensowem i Wielączą, a dywizjon moździerzy między Niedzieliskami i Zawadą. Ogień artylerii był skuteczny i wstrzymał

na razie wyjście przeciwnika z lasu. Tymczasem drugi pułk piechoty, 183-ei, strąciwszy łączność z dowódcą brygady, posuwał się na Tworyczów a zaskoczony ogniem artyleryjskim, 45-ej dywizji austriackiej, został rozproszony w widłach Poru i Wieprza i nie mógł się już zebrać tego dnia. Po południu natarcie

Austrjakow. Na front Bodaczów — Niedzieliska — Kąty, przybrało szczególnie- gwałtowny charakter i zaczęło się zarysowywać oskrzydlenie od zachodu a nastrój oddziałów, naciskanych przez przeważające w tym miejscu siły mógł łatwo przerodzić się w panikę. Do wieczora brygada została odepchnięta i cofnęła się o kilometrów na północny wschód w rejon Złojca i Siedlisk, odsłaniając “W ten sposób Austriakom drogę na północ.

Odwrót kryła część 1-ej dońskiej dywizji kozaków, która zajęła wzgórza koło Deszkowic i swoją jedną baterią zagrodziła drogę próbie pościgu ze strony przeciwnika. W tym samym czasie, gdy zawiązał się bój pod Niedzieliskami, 5-a Dywizja grenadierów ruszyła marszem flankowym z Zamościa do przeprawy  pod Bodaczowem. Dywizja nie posiadała żadnych wiadomości o przeciwniku, znajdującym się w tym nowym

dla niej, zachodnim kierunku. Nie zważając na to, dowódca dywizji nie zarządził żadnego rozpoznania celem wyjaśnienia sytuacji na lewem skrzydle dywizji, ograniczając się do wydzielenia słabej straży bocznej, która posuwała się równolegle do szosy w odległości 5 — 4 kilometrów na południe. Gdy czołowa brygada znalazła się około godziny 14 na wysokości Zawady, otrzymano wiadomość o posuwaniu się od Zwierzyńca w kierunku szosy dwóch kolumn austriackich w sile brygady i pułku. Pułk straży przedniej (10-y grenadierów) wraz z dwiema bateriami rozwinął się wobec tego pod Niedzieliskami i przedłużył lewe skrzydło brygady generała Parskiego.

Po przejściowemu powodzeniu i zepchnięciu Austrjakow dostali się jednak w silny ogień artylerii, stracił łączność z resztą dywizji i wieczorem wraz z brygadą generała Parskiego wycofał się na Siedliska. Drugi pułk (9y grenadierów) z jedną baterją otrzymał rozkaz oskrzydlenia przeciwnika, nacierając od wsi Płoskie na występ lasu koło Katów. Przy wyjściu z lasu został ostrzelany ogniem karabinów maszynowych i odrzucony; dowódca pułku stracił panowanie nad oddziałami i bój przemienił się w szereg oddzielnych natarć i przeciwnatarć, w których wyszła na jaw zupełna nieznajomość zasad walki leśnej ze strony oddziałów rosyjskich. W końcu dnia powstał taki chaos, że oddziały poczęły się wzajemnie ostrzeliwać, a gdy Austriacy zaatakowali las także od południowego wschodu, pułk cofnął się w panice na Zamość. W tym samym czasie druga brygada 3-ej dywizji grenadierów,

wsparta resztą artylerii dywizyjnej, wałczyła na południowy zachód i południe od Zamościa w rejonie Mokre, Żdanow i Lipsko z częściami 13-ej i 10-ej dywizji austriackich i pod wieczór ustąpiła na północny brzeg Łabuńki. W ten sposób, cała 3-a dywizja grenadierów znalazła się w nocy z powrotem w Zamościu, dokąd nadciągnęły także te części, które wraz z brygadą generała Parskiego zostały odrzucone na Siedliska. W rezultacie XXV korpus poniósł na zachód i południe od Zamościa ciężką porażkę, a doniosłość jej przejawiła się w panice, jaka ogarnęła zwłaszcza oddziały 3-ej dywizji grenadierów. Mimo że przewaga liczebna przeciwnika była stosunkowo niewielka, gdyż 25-a dywizja austriacka w walce udziału nie wzięła, korpus został zdezorganizowany i moralnie wstrząśnięty, co odbiło się później na jego działaniach. Nie było żadnego jednolitego kierownictwa bitwą, bo dowódca korpusu odszedł

z 70-ą dywizją i przez dzień stał kwaterą w Izbicy: podobnie dowódca 46-ej dywizji szedł z 183-im pułkiem na Tworyczów, a oddziały wchodziły do walki stopniowo, bez związku ze sobą, nie przeprowadziwszy w dodatku należytego rozpoznania i ubezpieczenia.          

 

26 sierpnia D z i a ł a n i a   II    k o r p u s u   CK

Dowódca II korpusu, nie znając jeszcze ostatniej decyzji dowódcy armii dotyczącej przyspieszenia natarcia, przegrupował swoje dywizje nad ranem dnia 26 sierpnia w ten sposób, aby im  zapewnić lepsze wyjście z lasów; 25-a dywizja stanęła gotowa do natarcia na linii czat Potoczek — Adamów. 13-a dywizja na linii Żurawnica — Kossobudy z grupą, zapewniającą łączność na prawo w Blizowie, a 4-a dywizja piechoty zatrzymała położenie

z dnia wczorajszego, to jest stała na linii Wola Czarnostocka—Topolcza, gotowa zarówno do odparcia nieprzyjaciela z północy, jak i wsparcia 13-ej dywizji od skrzydła; ze swej strony miała ona wezwać sąsiednią 45-ą dywizję obrony krajowej do udzielenia jej pomocy, gdyby została zaatakowana z północy.

Dowódca korpusu nie miał na razie zamiaru rozpoczęcia działań zaczepnych, ale chciał wyczekać na ujawnienie się zamiarów przeciwnika i uderzyć w dogodnej dla siebie chwili. 4-a dywizja piechoty — brygada generała Pichlera (5 baonów i 5 baterii) na południowy wschód od Woli Czarnostockiej. brygada generała Booga (4 baony i 3 baterie) około Topolczy i Żurawnicy; artyleria tej ostatniej spędziła już rano kawalerię rosyjską koło Michałowa, a o godzinie 10 przeniosła ogień na tyraliery, wysuwające się z linii Michajow — Deszkowice; odwód dywizji

(3 baony i 2 baterie) stał koło Lipowca. 13-a dywizja obrony krajowej utworzyła trzy kolumny: lewą pułkownika Madera (5 baony i 4 baterie)- z zadaniem posuwania się wzdłuż grzbietu wzgórz 289 — 270 — Kąty — Płoskie do północnego skraju Zamościa; środkową kolumnę generała Lischki (4 baony bez artylerii) z Kossobud przez las na Kąty; prawą kolumnę generała Englerta (4 baony i 5 baterii) z Kossobud przez Mokre ku wzgórzom na północny wschód od Zamościa. Jeden batalion pozostał jako odwód korpusu w Obroczu. 25-a dywizja stanęła brygadą pułkownika Stohra (5 baonów i 3 baterie) koło Adamowa, brygadą generała Kosaka (4 baony i 4 baterie) koło Potoczka; odwód dywizji (4 baony) na zachód od Jacni, a jeden batalion łącznikowy koło Bliznowa.

 Natarcie rozpoczęła 13-a dywizja, która, wyruszywszy z linii wyjściowej o godzinie 11, natknęła się na nieprzyjaciela między godziną 13 a 15 na linii folwark Niedzieliska — Kąty — Wieprzec. Lewa grupa pułkownika Madera zajęła w natarciu grupę wzgórz 270. ale utknęła przed skrajem wsi Niedzieliska, dostawszy się w ogień baterii rosyjskich, strzelających od Zawady i Siedlisk; baterie austriackiej, ustawione koło Brodów, nie mogły ich zwalczyć z powodu małego zasięgu swych dział; jedynie na prawem skrzydle udało się wydrzeć przeciwnikowi wieś Kąty. Grupa generała Lischki, posuwając się z Kossobud, wyszła z lasu koło Kątów, jednakże tu została osadzona w miejscu przeciwnatarciem piechoty rosyjskiej. Brak artylerii uniemożliwił je j przygotowanie dalszego natarcia i dopiero grupie generała Englerta, która po odrzuceniu z Wieprza spieszonych kozaków skierowała swe natarcie

na flankę nieprzyjaciela, atakującego grupę pułkownika Madera, powiodło się przy współdziałaniu tej grupy oraz odwodu korpusu zdobyć pod wieczór wzgórza i las na północ i wschód od Kątów. Walka, prowadzona w ciemnym i gęsto podszytym lesie, przybrała postać szeregu zaciętych starć na bagnety, które trwały do zmroku. Na wschód od lasu zajęły również dwa bataliony grupy generała Englerta wieś Zdanów. W ten sposób z nastaniem ciemności 13-a dywizja obrony krajowej wywalczyła sobie w środku pasa działania korpusu wyjście z lasu i zajęła na wschód od niego grupę wzgórz 286, ułatwiając tym samem przejście do natarcia obydwom skrzydłowym dywizjom w rozwoju ich dalszego działania na Zamość. Jednakże skrajne lewe skrzydło tej dywizji (grupa pułkownika Madera) nie zdołało przed wieczorem zająć folwarku i wsi Niedzieliska. Wszystkie próby zbliżenia się na odległość szturmową zostały w zarodku zduszone celnym ogniem artylerii i piechoty. Dywizjon armat polowych

wziął pod ogień Niedzieliska, i podczas gdy dywizjon haubic próbował w dalszym ciągu zwalczyć artylerię przeciwnika, zająwszy stanowiska w otwartym polu tuż za pierwszą linią piechoty.

Siły austriackie użyte pod Niedzieliskami wydawały się jednak za słabe, aby sprostać zadaniu. Pomimo to zajęcie Niedzielisk stanowiło pierwszy warunek dalszego powodzenia akcji i leżało zarówno w interesie 13-ej, jak i 4-ej dywizji. Wraz z Niedzieliskami tracili bowiem Rosjanie stanowisko, oskrzydlające dalsze posuwanie się 13-ej dywizji piechoty, a zarazem ośrodek oporu, którego strata musiałaby zachwiać frontem rosyjskim przeciwstawionym

4-ej dywizji na linii Bodaczów -— Klemensów. 4-a dywizja otrzymała w południe wiadomość, że 45-a dywizja

z X korpusu posuwa się od strony wsi Mokrelipie na Michałow, Deszkowice i Kulikow i że o godzinie 14 znajdzie się

z nią na równej wysokości. Dowódca dywizji wydał więc o godzinie 15 minut 30 rozkaz do natarcia: grupa generała Pichlera ma odrzucić przeciwnika, trzymającego zachodni brzeg Wieprza, na północ od szosy Szczebrzeszyn — Bodaczów, grupa generała Booga posunąć się przez Brody i Niedzieliska na Płoskie, a odwód dywizji za tą ostatnią grupą. Tymczasem na skrajnym lewem skrzydle Rosjanie sami rozpoczęli walkę natarciem na oddział ubezpieczający grupę generała Pichlera od strony Źrebiec. Do walki wkroczyła wkrótce wezwana na pomoc 45-a dywizja obrony krajowej, która odrzuciła przeciwnika na Sulów i posuwając się dalej na Michałow i Deszkowice wzięła na siebie ubezpieczenie II korpusu od północy. Wkrótce potem ruszyła naprzód grupa generała Pichlera, posuwającnsię prawem skrzydłem po szosie Szczebrzeszyn — Bodaczów, lewym na Klemensów. Grupa generała Booga przekroczyła o godzinie 16 most na Wieprzu koło Szczebrzeszyna i przeszła na wschodni brzeg rzeki, skąd po krótkim przygotowaniu artyleryjskim zaczęła o godzinie 18 natarcie na lasek, leżący na południe od Bodaczowa; równocześnie lewe skrzydło grupy pułkownika Madera poderwało się raz jeszcze do ataku na folwark

Niedzieliska. Artylerią rosyjska powoli zamilkła, stłumiona ześrodkowanym ogniem obydwu grup, a z nastaniem zmroku las koło Bodaczowa, Niedzieliska, Wielącza i Zawada przeszły po zaciętejbwalce w ręce Austrjakow.

 Jednocześnie grupa generała Pichlera rozpoczęła walkę z piechotą rosyjską, która obsadziła wschodni brzeg Wieprza w rejonie Bodaczowa i Klemensowa. Most koło Bodaczowa został wzięty szturmem, a w tym samym czasie mniejszy oddział przeprawił się przez rzekę naprzeciw zaniku w Klemensowie. Pod wieczór cele natarcia zostały osiągnięte, a grupa Pichlera wysunęła się jeszcze na wzgórze 253 na wschód od Klemensowi. Prawoskrzydłowa dywizja 25-a rozpoczęła marsz zbliżania o godzinie 14 grupą pułkownika Stohra przez Lipsko, grupą generała Kosaka przez Białowolę, obydwiema w kierunku na Nową Osadę, a odwodem dywizji za środkiem. Posuwanie się szło powoli przez las o gęstym podszyciu, jakkolwiek nie natknęło się tego dnia na przeciwnika. O godzinie 17 próbowała otworzyć artyleria dywizyjna ogień ze stanowisk koło Adamowa na tyraliery rosyjskie na południe od Zamościa przed prawem skrzydłem 13-ej dywizji, zaprzestała go jednak wkrótce z powodu zbyt wielkiej odległości. Nad ranem dnia 27 sierpnia, dywizja ciągle bez styczności z nieprzyjacielem, osiągnęła linię wzgórz na północ od Lipska i Białowoli, zresztą zajętą już wieczorem dnia poprzedniego przez

sąsiednią lewą kolumnę 10-ej dywizji piechoty. W nocy z 26 na 27 sierpnia jednostki korpusu silnie ubezpieczone

obozowały na polu walki: brygada generała Pichlera koło Klemensowa i Bodaczowa, generała Booga między Wielączą i Zawadą, 13-a dywizja obrony krajowej w rejonie Kątów i Wieprzca, a 25-a dywizja na wzgórzach Lipsko — Białowola. Dowództwo korpusu zostało w Hucie Starej. Walka II korpusu w tym dniu była skończona; jakkolwiek

zadanie dnia, osiągnięcie Zamościa, nie zostało jeszcze spełnione, to jednak zdobyto już warunki wstępne do uzyskania powodzenia w dniu następnym.                   

 

26 sierpnia D z i a ł a n i a   XIX   k o r p u s u   rosyjskiego.

Przejście do działań XXV korpusu i jego marsz na zachód w dniu 26 sierpnia pociągnęły za sobą automatycznie ruchy XIX korpusu, który w tym wypadku musiał ubezpieczać lewe skrzydło i tyły XXV w rejonie na południe od Łabuń w kierunku tomaszowskim. Zwiady doniosły o posuwaniu się na Tarnawatkę znacznych sił, wobec czego dowódca korpusu zdecydował się ruszyć na Tomaszów. Wyszedłszy z linii Komarow — Zubowice, korpus posuwał się na front Tarnawatka — Rachanie, mając na prawem skrzydle 17-ą dywizję piechoty, na lewem 1-ą brygadę

38-ej dywizji; 2-a brygada została w odwodzie korpusu. Bój rozpoczął się około godziny 10, gdy czołowy pułk

17-ej dywizji spotkał się pod Budami z natarciem Węgrów. Wkrótce rozwinęła się do przeciwnatarcia cała dywizja, skierowując się środkiem na Tarnawatkę, prawem skrzydłem na Niemirowkę, a lewem przez Dzierążnię na Hutę Tarnawacką i Werachanie. Większa część 17-ej i 38-ej brygad artylerii i cały dywizjon haubic korpusu wspierał piechotę ze wzgórz koło Antonówki; 2-a brygada 38-ej dywizji została również rzucona z odwodu do natarcia na lewo od 17-ej dywizji. Około godziny 5 wzięto Tarnawatkę i przeciwnika odrzucono za Wieprz, przy czym wzięto kilkuset jeńców i sztandar 11-go pułku honwedów. Również i na lewem skrzydle natarcia głównego, wyparła

2-a brygada 38-ej dywizji przeciwnika z lasu i zajęła Hutę Tarnawacką. Natomiast lewa kolumna korpusu, w sile 1-ej brygady 38-ej dywizji, idąca przez Wożuczyn na Rachanie i Józefówkę dostała się w silny ogień artylerii 27-ej dywizji austriackiej, została zepchnięta ze swego kierunku i na noc cofnęła się do rejonu Czartowczyka, tern więcej, że od strony Grodysławic pojawił się również nieprzyjaciel. Straty w XIX korpusie były znaczne, zwłaszcza w oddziałach.

które nacierały wzdłuż szosy i na wschód od niej; 67-y pułk piechoty z 17-ej dywizji, który walczył w lesie na północ

od Huty Tarnawackiej z 11-ym pułkiem honwedów, stracił 20 oficerów i 700 szeregowych. Pierwszy bój był prowadzonychaotycznie i tutaj także wymknęło się kierownictwo całością dowódcy korpusu, który znalazł się w pierwszej linii walki w Dzierążni. Łączności z XXV korpusem, ani jakiejkolwiek uzgodnionej myśli wspólnego manewru z nim nie było; próbował ją nawiązać dowódca XXV korpusu, generał Żujew, wystosowując pismo do dowódcy XIX korpusu, generała Gorbatowskiego z wezwaniem do współdziałania w dniach następnych. Wiadomo ze generał Żujew nie wiedział jeszcze o godzinie 17 o rozpoczęcia wałki swojego lewego skrzydła pod Zamościem, ani o sytuacji XIX korpusu i pojawieniu się VI korpusu austriackiego w rejonie na północ od Tomaszowa; w chwili, gdy obmyślał swój plan w Izbicy, Austriacy wydzierali mu z rąk przejścia pod Bodaczowem, uprzedzając o jeden dzień jego przewidywania, a ponadto dowódca armii wydał na dzień następny

inne zarządzenia dla XIX korpusu.    

 

26 sierpień W   i n n y c h   k o r p u s a c h rosyjskich.

W czasie gdy XIX korpus ścierał się pod Tarnawatką i Rachaniami, na froncie najbliższego mu od wschodu V korpusu, który stał tego dnia w miejscu w rejonie Telatyn — Przewodów— Radostów — Poturzyn, przyszło również do boju między częściami 7-ej dywizji piechoty a kawaleria austriacką. Dywizja ta odpoczywała w Telatynie, Przewodowie i Liszkach, mając ubezpieczenia wysunięte na linię Steniatyn — Rzeplin. Około godziny 11, od strony Korczmina i Wasylowa południowego, pojawiły się kolumny kawalerii austriackiej (10-a dywizja), przeciw którym rozwinął się 27-y pułk piechoty z trzema bateriami na wzgórzach na południe od Przewodowa. Walk a ogniowa trwała około godziny, poczym Austriacy, nie próbując nacierać, cofnęli się na zachód i wyszli ze sfery ognia. Przeciw prawemu skrzydłu ubezpieczenia rosyjskiego, między Steniatynem i Posadowem rozwinął się główny a tak spieszonej kawalerii (6-a dywizja), przy czym ich natarcie oskrzydlające skierowało się przez Żulice. Walkę przyjął 26-y pułk już na północ od Posadowa, który tymczasem wpadł w ręce Austriaków. Artylerią , rozmieszczona na postoju bardziej w tyle, koło Nowosiółek, zdążyła dopiero koło godziny 17 podtrzymać piechotę ogniem dwóch baterii armat i jednej baterii haubic; w rezultacie kawaleria austriacka, ścigana ogniem, wycofała się z trudem przez ciaśninę pod Posadowem, a Rosjanie zajęli z powrotem pierwszą linię oporu na południe od te j miejscowości. 10-a dywizja, spoczywająca w tym dniu w tyle za 7-ą dywizją w rejonie Rodostowa i Poturzyna, nie wzięła w tym dniu udziału w akcji.

XVII korpus również odpoczywał; 5-a dywizja w Żdżarach, 55-a w Sokalu, a 61-a dywizja rezerwowa stopniowo doganiała główne siły korpusu. 7-a dywizja kawalerii zająwszy w tym dniu Krystynopol.meldowała o pojawieniu się kawalerii austriackiej od strony Mostów Wielkich.

26 sierpnia D z i a ł a n i a IX k o r p u s u CK

Dowództwo korpusu, zatrzymawszy się z 25 na 26 sierpnia w Grabowicy, a nie jak zarządziła armia, w Ulowie, otrzymało wskutek tego rozkaz dowództwa armii z opóźnieniem i zostało wyręczone w wydaniu dyspozycji przez dowództwo 10-ej dywizji. 10-a dywizja piechoty, która spędziła noc w obszarze Łuszczacz— Zielone — Wolka Husińska zapoznała się przypadkiem i bezpośrednio z rozkazem dowództwa armii już o godzinie 6.45.

O nieprzyjacielu wiedziano, że znaczne siły, podobno dywizja grenadierów. posunęły się wczoraj popołudniu z Zamościa na Lipsko i Białowolę, a na północ od Tarnawatki, koło Antonówki, stwierdzono również tyraliery nieprzyjacielskie. Nie czekając więc na rozkaz dowódcy korpusu, dowódca dywizji wydał rozkaz do

marszu zbliżania w 3 kolumnach:

— wschodnia kolumna, gen. Reymanna (5 baonów i 3 baterie) przez Podklasztor — Hutków — Bożąwolę — Ruszów na Jatutów;

— środkowa kolumna Głowna, pułkownik Iwański (7 baonów i 5 baterii) przez Podklasztor — Rachodoszcze — Krasnobród na Pniówek;

—- zachodnia kolumna, podpułkownik Mayer (2 baony strzelców, bez artylerii) przez Krasnobród — Suchowolę — Białowolę, cel natarcia później.

Kolumna główna, przekroczywszy o godzinie 9 pod osłoną gotowej do strzału artylerii, most na Wieprzu pod Krasnobrodem, doszła o godzinie i l do Suchowoli, a stąd, na wiadomość o posuwaniu się nieprzyjaciela z Rachodoszcza, w szyku bojowym posunęła się na Rachodoszcze. Po przekroczeniu tej miejscowości, która

okazała się wolną od nieprzyjaciela, grupa skierowała się na Białowolę i wzgórza dalej na północ; stąd artyleria otworzyła o godzinie 16.30 ogień, początkowo, na kolumny taborów rosyjskich, ciągnących po szosie z Łabuniek do Zamościa, a następnie przeniosła go na baterie ustawione na zachód od Zamościa. Ogień zamilkł z nastaniem ciemności, a dalszemu posuwaniu się piechoty, która rozpoczęła już walkę ogniową z piechotą rosyjską nad Łabuńką, stanęła na przeszkodzie bagnista nizina te j rzeczki bezpośrednio na południe od Zamościa. Na noc grupa zatrzymała się w rejonie na północ od Białowoli. Zachodnia kolumna posunęła się przez Krasnobród i wschodni

skraj Suchowoli na Białowolę i Lipsko, a stąd skierowała się ku północozachodowi i w natarciu na nieprzyjacielską piechotę opanowała popołudniu wzgórze 268 na południe od Zdanowa. Grupa spędziła noc w uszykowaniu bojowym, frontem na zachód na wzgórzach 268 — Zdanów, nie mając jeszcze łączności z 25-ą dywizją piechoty. Wschodnia kolumna generała Reymanna wyruszyła ze znacznym opóźnieniem i dopiero około godziny 10 przekroczyła Wieprz pod Podklasztorem. Stąd dostrzegła walkę artyleryjską VI korpusu na połnocny-zachod od Tarnawatki, z powodu jednak zbyt wielkiej odległości nie mogła go wesprzeć swoją artylerią. Alarmowana nieustannie o posuwaniu się przeciwnika od strony Zamościa, grupa pomaszerowała przez Hutków — Bożą Wolę i Ruszów na Wierzbie, ale nie napotkawszy tu nieprzyjaciela i słysząc odgłosy walki przed środkiem i na lewem skrzydle dywizji, zawróciła w lewo na Pniówek. W okolicy tej wsi artylerią grupy otworzyła o godzinie 20 ogień na południowe krańce Zamościa. Dowódca grupy zdecydował się pozostać na noc w rejonie Pniówki,

nie wszedłszy w styczność z przeciwnikiem, za wyjątkiem prawej straży bocznej, która pod Niemirówka została odrzucona na Hutków, nie zdoławszy nawiązać łączności z VI korpusem. 

 

26 sierpnia D z i a ł a n i a VI k o r p u s u    CK

 Dowództwo korpusu wydało rozkaz do natarcia jeszcze dnia 25 sierpnia o godzinie 22, opierając się na instrukcji dowództwa armii z godziny 16.15, regulującej „działanie prawego skrzydła armii, korpusu kawalerii i grupy arcyksięcia. Właściwy rozkaz operacyjny armii na dzień 26 sierpnia otrzymało dowództwo korpusu dopiero o północy, jednakże nie uważało za stosowne wprowadzić zmiany w wydanych już zarządzeniach; tym się w nich tłumaczą pewne odchylenia od rozkazu armii. Dywizjon ciężkich haubic korpusu zastał oddany 39-ej dywizjiw Tomaszowie. Odwód korpusu tworzyły dwa bataliony w Przeorsku i Tomaszowie. Do składu korpusu zostały wcielone IV batalion 1-go pułku piechoty bośniacko-hercegowińskiego, wyładowany właśnie w Rawie Ruskiej i 17 batalion strzelców, odebrany 6-ej dywizji kawalerii, oba należące organicznie do 25-ej dywizji II korpusu; pierwszy z nich został oddany 15-ej, drugi 27-ej dywizji. Z rozkazu tego wynika, że dowództwo korpusu z pośród dwóch zadań, które otrzymało — obrony i natarcia -postawiło na pierwszym miejscu natarcie okrążające, zlecając jego wykonanie

prawoskrzydłowej dywizji i wyznaczając je j dalekie cele. Pominęło natomiast całkowicie, nakazane przez armię silne ugrupowanien prawego skrzydła w schodach, na co wskazuje równoczesne wyruszenie z linii wyjściowej i równoległy podział linii marszu dywizji w całym pasie działania korpusu, jedyna skośna linia wyjściowa dywizji, opadająca nieco ku prawemu skrzydłu ma zastąpić ugrupowanie w schodach. Punkt ciężkości leżał, zamiast w prawem skrzydle, faktycznie w dywizji środkowej, która otrzymała tylko jedną linię marszu i w konsekwencji mogła się ugrupować bardziej w głąb. Pominięte również ubezpieczenie od wschodu zdaje się wskazywać na to, że korpus nie spodziewał się natarcia z tej strony, co najwyżej z północowschodu, zresztą zdał

się na osłonę korpusu kawalerii. Do godziny 13 wydarzenia miały następujący przebieg:

15-a dywizja piechoty otrzymała rozkaz korpusu 26 sierpnia o godzinie 4 i zdecydowała się ze względu na przemęczenie nocnym marszem wyruszyć dopiero o godzinie 8. Przedtem, o godzinie 2,

przesłała dowództwu korpusu meldunek posterunku żandarmerii w Uhnowie z dnia 25 sierpnia o godzinie 20 tej treści: „Melduję, że nieprzyjaciel posuwa się w kierunku Wasylów płd. .( Z uwagi n a to, że w obszarze działań między Huczwą, a Bugiem znajdują się dwie miejscowości „Wasylów", będziemy oznaczać pierwszy z nich,

położony o 7 km. n a wschód od Ulhówka nazwą „Wasylów płd.“, a drugi oddalony od pierwszego o 10 km. na północ i 4 1/2 km. na północny wschód od Telatyna — „Wasylów płn.“) —Krzewica. W Krzewicy dwie kompan je piechoty, w Wasylowie płd. liczna kawaleria. Korczmin jest również zajęty. Mówią, że posuwa się wielka armia nieprzyjacielska". Meldunek ten, noszący w ostatnim zdaniu cechy tysiąca innych podobnych i alarmujących wieści, został zbagatelizowany przez dowództwo dywizji i korpusu, a tylko armia, otrzymawszy go o godzinie 9, wysłała natychmiast lotnika celem sprawdzenia, czy od wschodu, a zwłaszcza od strony Hrubieszowa i Krylowa posuwa się silny przeciwnik. Tymczasem meldunek ten zawierał prawdę i odpowiadał mniej więcej posuwaniu się V i XVII korpusów rosyjskich. 15-a dywizja, przepuściwszy przed sobą korpus kawalerii,który ruszył prosto na wschód przed je j frontem, rozpoczęła marsz w dwóch kolumnach:

— prawa kolumna główna pod dowództwem dowódcy dywizji, generała Wodniańskiego (10 baonów i 6 baterii) po linii marszu S z la ty n— Podlodów — Hopkie — Pukarzów;

— lewa kolumna boczna, pułkownik Mark (3 baony i 1 bateria) po linii Jarczów — Grodek — Grodysławice.

Poza ogólną instrukcją do marszu bojowego nie otrzymały kolumny osobnego zadania. O godzinie 11 weszła w bój straż przednia kolumny głównej ze słabą kawalerią, zajmującą las i wzgórza na północ od linii zagłębienia w Hopkach. Pod ogniem dwóch baterii straży przedniej nieprzyjaciel przerwał walkę, a piechota wdarła się do wsi

Hopkie koło godziny 12. Kolumna lewa również nie napotkała większego oporu i po odrzuceniu oddziału kawalerii koło Grodka o godzinie 11, skierowała się przez Wolę Grodecką na północny zachód w stronę Pawłówki, skąd dochodziły ją od dłuższego czasu żywsze odgłosy walki toczonej przez 27-ą dywizję. 27-a dywizja piechoty otrzymała rozkaz korpusu o godzinie 3.30 i wydała własne zarządzenia o godzinie 5. Wzmocniona dwiema

bateriami artylerii gorskiej, dywizja posuwała się w trzech kolumnach:

— prawa kolumna (1 baon) w kierunku Nedeżów — Typin —wzgórze 286 (2 km. na południowy wschód od Józefówki);

— środkowa kolumna pułkownika Sterza (8 baonów i 7 baterii) na Podhorce — Pawłówkę i Rachanie;

— lewa kolumna, generała Urbarza (3 baony i 2 baterie) przez Majdan Górny i Wieprzowe Jezioro na Werachanie.

Po osiągnięciu linii Typin — Podhorce kolumna środkowa i prawa natknęły się na silnego nieprzyjaciela, w postaci spieszonej kawalerii z artylerią, osadzonego na skraju lasu na północ od tej linii i rozwinęły się o godzinie 9.30 do natarcia. Gros artylerii stanęło na wzgórzach na południe od Podhorzec, podczas gdy baterie gorskie posuwały się wraz z piechotą na Pawłówkę. Grupa pułkownika Sterza, wspierana wydatnie ogniem artylerii szybko złamała opór nieprzyjaciela na skraju lasu i przeszedłszy Podhorce skierowała się na Pawłówkę, którą zamierzała

wziąć natarciem czołowym, połączonym z oskrzydleniem od zachodu. Wobec silnego ognia artylerii i w7ytrwałej obrony przeciwnika, natarcie to posuwało się od godzin południowych bardzo powoli. Prawe skrzydło dywizji (1 baon) zetknęło się z silnym nieprzyjacielem na północ od łypina i zostało odrzucone w tył; dopiero wsparte dwoma batalionami grupy pułkownika Sterza z Podhorzec zaczęło koło południa znowu zyskiwać na terenie.

Lewa kolumna, która miała się przyłączyć do natarcia środka od Zachodu, posuwała się na Werachnie powoli, jakkolwiek nie spotkała przed sobą nieprzyjaciela i doszedłszy w południe na wysokość Pawłówki, zaczęła się rozwijać w kierunku wschodnim do walki leśnej, aby wesprzeć grupę pułkownika Sterza; jej artyleria pozostała w tyle, borykając się z trudnościami terenu. 39-a dywizja honwedów otrzymała rozkaz korpusu o godzinie 1.30 i w godzinę później wydała własne dyspozycje do natarcia w dwóch grupach:

— prawa grupa, główna, generała Molnara (6 baonów i 3 baterie) ma nacierać w pasie między liną Werachanie — Zwiartow — Siemierz — Brzozowa wyłącznie od wschodu i linią Huta Tarnawacka— Dzierążnia — Komarow włącznie od zachodu;

— lewa grupa, generała Foglara (3 baony i 4 baterie, w tym dywizjon ciężkich haubic korpusu) na zachód od pierwszej po linię Szara Woła — Łabuńki w kierunku na Dąbrowę.

Odwód dywizji (2 baony i 3 baterie) za grupą prawą. Dowódca dywizji umieścił więc punkt ciężkości natarcia na

prawem skrzydle, spodziewając się największego oporu wzdłuż szosy; nie wysłał naprzód zwiadów kawalerii z uwagi na lesisty i pocięty teren, a silną artylerię (48 dział polowych i 8 haubic

ciężkich) rozparcelował, według ówczesnej praktyki, między obie

grupy i odwód. Wyruszenie obu grup nastąpiło o 6 godzinie. Grupa lewa posuwała się z Rogoźna szosą tomaszowską; po przekroczeniu Tarnawatki o godzinie 8 natknęła się na północ od

niej na silną kolumnę rosyjską, dążącą od Antonówki i niespodzianie dostała się pod silny ogień artylerii. Rozwinąwszy się do natarcia posunęła się nieco na Sumin, ale ranny dowódca grupy, generał Foglar, zarządził odwrót do Tomaszowa w przekonaniu, że ma przed sobą przeważające siły. Pomimo interwencji grupy generała Molnara i zasilenia odwodem dywizji, przesuniętym w tym celu na lewe skrzydło, udało się zatrzymać mocno przerzedzoną i ogarniętą paniką lewą grupę dopiero na południe od zagłębia Wieprza. Cięższe i bardziej uporczywe walki rozwinęły się w prawej grupie. Grupa ta, osiągnąwszy o godzinie 8 skraj lasu na północ od Wieprzowego Jeziora, przeszła go w formacji rozluźnionej i około godziny 10 osiągnęła drogę, prowadzącą z Huty do Tarnawatki.

Ponieważ od dłuższego czasu dochodziły z lewej strony odgłosy walki, generał Molnar skierował swe lewe skrzydło na pomoc grupie generała Foglara w kierunku Sumina, a prawem posuwał się przez lais. Natarcie to zostało oskrzydlone i odrzucone przez Rosjan wychodzących z linii Sumin — Dzierążnia. Artylerią ustawiona koło folwarku na zachód od Huty, nie mogła pomagać bezpośrednio w zaciętej walce leśnej, pomimo więc powtórzenia

natarcia, Węgrzy zostali znowu wyrzuceni z lasu. aby jeszcze raz ugrupować się wzdłuż drogi Huta — Tarnawatka do nowego ataku; przeciwnik nie ścigał. Grupa walczyła odosobniona, nie mając łączności, ani z 27-ą dywizją, ani z grupą lewą, a dowódca dywizji mało wiedział o je j położeniu. Tak przedstawiało się położenie VI korpusu około godziny 15, gdy tymczasem w dowództwie armii, które nie posiadało jeszcze żadnych wiadomości o zderzeniu się korpusów II, IX i VI z przeciwnikiem, ustaliło się przypuszczenie, że nieprzyjaciel wycofuje się przed frontem armii i zameldowało o tym o godzinie 8.50 Naczelnemu Dowództwu; to, posiadając ze swej strony niezgodny z prawdą meldunek lotniczy o odwrocie nieprzyjaciela przed 4-ą armią, przyłączyło się do tego poglądu i poleciło telefonicznie.  aby 4-a armia osiągnęła dziś jeszcze linię Zamość — Tyszowce, o ile nieprzyjaciel rzeczywiście się wycofuje. Dowództwo armii umocnione w swoim poglądzie jeszcze więcej przez meldunek lotnika, który miał sprawdzić wiadomość z Uhnowa o posuwaniu się „wielkiej armii'" od wschodu i żadnych większych ruchów nie stwierdził(W tym dniu V i XVII korpusy rosyjskie stały w miejscu i odpoczywały.), wydało o godzinie 12 telefoniczny

rozkaz wszystkim korpusom: „4-a armia ma osiągnąć dzisiaj linię Zamość — Tyszowce".

Dowódca VI korpusu w Bełżcu nie był należycie poinformowany w chwili otrzymania tego rozkazu, to jest o godzinie 13, o faktycznej sytuacji swoich dywizji; nie miał jeszcze żadnego meldunku o 15-ej dywizji; o 27-ej dywizji wiedział, że walczy z kawalerią, a o 39-ej honwedów, że jej lewa kolumna została nieco odrzucona, natomiast prawa posuwa się naprzód. W tych warunkach staje się zrozumiałe jego zarządzenie, wydane o godzinie 13 dla wszystkich trzech dywizji w następstwie rozkazu dowództwa armii:

„Lotnik zaobserwował między godz. 8 a 10 kolumny przeciwnika w marszu ku północy z linii Tarnawatka — Werachanie — Łaszczów".

Lewe skrzydło 39-ej d. honw. wyparte uderzeniem nieprzyjaciela z Tarnawatki na wzgórza na północ od Tomaszowa. Gros te j dywizji w trakcie posuwania się przez Hutę. Lewe skrzydło 39-ej d. honw. ma bezwarunkowo utrzymać wzgórza na północ od Tomaszowa, gros uderzyć na flankę i tyły tej grupy przeciwnika

i odrzucić go. 15-a i 27-a d. p. mają przy Wytężeniu wszystkich sił osiągnąć dzisiaj pasmo wzgórza na północ od drogi Werachanie — Grodysławice —Pukarzów. 27-aa d. p. ma zbędnymi siłami wesprzeć 59-ą d. honw. w kierunku

na Tarnawatkę".

Rozkaz ten nie odpowiada zupełnie możliwościom, jakie w tej chwili miały dywizje, a szczególnie jaskrawo odbijają się w nim wiadomości o przeciwniku od rzeczywistego położenia. Zastały one przejęte przez korpus via dowództwo armii i bezkrytycznie podane tym dywizjom (39-ej i 27-ej), które właśnie walczyły z naporem przeciwnika.

Resztę dnia po godzinie 13 wypełniły następujące działania:

W 15-ej dywizji piechoty głowna kolumna, wyparłszy kawalerię nieprzyjacielską z Hopków, posunęła się już bez oporu na Wólkę Pukarzowską, tam przeszła przez bagna po grobli długości 1 kilometra i około godziny 18 stanęła obozem w zwartej masie w rejonie Pukarzowa. O nieprzyjacielu, poza jego kawaleria, nic więcej nie wiedziano. Patrole kawaleryjskie wysłane w stronę odgłosów bitwy, które w południe dochodziły do dywizji od strony

Posadowa, doniosły, że korpus kawalerii po stoczonej tam walce z silnym nieprzyjacielem cofa się na Żerniki i Rzeczycę; dowódca dywizji nie przedsięwziął jednak żadnych Śródków ubezpieczenia i rozpoznania od wschodu. Rozkaz korpusu o godzinie 13 dotarł do dywizji dopiero w nocy, wobec czego nie mogła już ona przystąpić do zajęcia wzgórz na północ od Pukarzowa. Lewa kolumna dywizji po przekroczeniu zagłębienia na wschód od Pawłówki skierowała się na wzgórze 263 na południe od Grodysławic. a stąd po krótkiej walce artyleryjskiej z wycofującą się na północ grupą przeciwnika, ruszyło o godzinie 17 przez Grodysławice na Michałow i Siemnice, gdzie zatrzymała się na noc. Dowódca kolumny nie miał ani łączności, ani wiadomości od sąsiedniej 27-ej dywizji.

27-a dywizja piechoty toczyła w środku zaciętą walkę o wzgórza Pawłówki i dopiero o godzinie 18 manewr oskrzydlający lewego skrzydła grupy pułkownika Sterza wyrzucił przeciwnika ze wzgórza na Józefówkę. Rosjanie po nieudanym przeciwnatarciu cofnęli się na Rachanie, a oddziały grupy niezdolne już do pościgu zostały na noc w Pawłówce i Józefówce. Jeden z pułków tej grupy, 85-y pułk piechoty stracił w tym dniu 450 zabitych i około 1000

rannych, czyli połowę stanu bojowego. Prawej grupie (3 bataliony) udało się również późnym wieczorem

odrzucić przeciwnika i stanąć na wzgórzu 286 o 2 kilometry na południowy wschód od Józefówki. Tylko lewa kolumna generała Urbarza nie wzięła tego dnia udziału w walce; w trakcie przechodzenia przez las w kierunku

Pawłówki celem wsparcia grupy pułkownika Sterza, została zawrócona rozkazem korpusu na Werachanie na pomoc 39-ej dywizji honwedów; nie osiągnąwszy tej miejscowości, została znów odwołana w kierunku wschodnim przez dowódcę dywizji i ostatecznie przybyła do Pawłówki po skończonym boju; objęła tam ubezpieczenie głównych sił dywizji od zachodu w rejonie wzgórz na południowy zachód od Józefówki.

Artylerią dywizji pozostała przez noc na stanowiskach; łączności ani z 39-ą, ani z 15-ą dywizją nie nawiązano; z powodu zapadnięcia ciemności nie zdołano również stwierdzić, czy nieprzyjaciel ostatecznie wycofał się dalej na północ, czy też stanął na wzgórzach Rachań i Werachań. W 39-ej dywizji honwedów położenie nie uległo poprawie, pomimo w desperacki sposób prowadzonych natarć grupy generała Molnara. Gdy i trzecie natarcie na Sumin zostało złamane, rozpoczęła się grupa wycofywać o godzinie 15 w porządku i bez nacisku ze strony nieprzyjaciela na Tomaszów, i zebrała się do wieczora na północ od miasta. Zachodnia grupa wycofała się również ze wzgórz na południe od Wieprza i na noc przybyła do Tomaszowa. Nieprzyjaciel nigdzie nie ścigał oddziałów. Dowódca korpusu oddał dywizji o godzinie 16 cały odwód korpusu, ale ten został już tylko użyty do ubezpieczenia odwrotu i noclegu na wzgórzach na linii Wieprzowe Jezioro i dalej na zachód. Artylerią zajmowała przez noc stanowiska na północ od

Tomaszowa. Straty 39-ej dywizji były bardzo znaczne, szczególnie w grupie generała Molnara: 9-y pułk honwedów stracił 27 oficerów, wtym dowódcę i 1233 szeregowych, 11-y pułk ogółem 1786 ludzi(Stan bojowy pułku honwedów o trzech baonach wynosił 3.000 ludzi). Amunicji wystrzelano: na karabin po 100 nabojów, w grupie Molnafa niektóre oddziały po 200, na karabin maszynowy po 8.000 nabojów (Dotacja amunicji w piechocie wynosiła: na karabin 120 nabojów przy strzelcu, 20 na jukach, 40 na wozie kompanijnym, 160 w kolumnie amunicyjnej; na karabin maszynowy 10.000 nabojów przy oddziele, 8.5000 w kolumnie amunicyjnej.), pocisków po 80 na działo polowe i po 30 na ciężką haubicę (Dotacja amunicji w artylerii wynosiła: n a armatę połową 126 pocisków przy baterii, 366 w kolumnie amunicyjnej, na haubicę połową 126 przy baterii, 240 w kolumnie, na haubicę ciężką 72 przy baterii, .168 w kolumnie.). Cyfry te świadczą wymownie, do jakich ofiar i jakiego wytężenia sił zdolna jest świeża jednostka w dniu swego chrztu ogniowego, poniesiona przy tym entuzjazmem pierwszego okresu wojny. W nocy z 26 na 27 .sierpnia VI korpus stał w ogólnej linii Łaszczów — Pukarzów — Siemnice —- Michałow — Józefówka —Wieprzowe Jezioro .— wzgórza na północ od Tomaszowa. Niewczesny rozkaz dowództwa korpusu o godzinie 13, aby dywizje zajęły pasmo wzgórz na północ od Pukarzowa, Rachań i Werachań nie mógł już być w tym dniu spełniony. Z ugrupowania skośnego na prawo w tył, przyjętego rano, zrobiło się ugrupowanie

w schodach na lewo w tył. Dowództwo korpusu wypuściło już ze swych rąk odwody i użyło ich na lewem, a więc wewnętrznemu skrzydle. Dywizje, zwłaszcza 39-a i 27-a były mocno wyczerpane, nie miały ze sobą łączności, a w dodatku sytuacja przed prawem skrzydłem korpusu i na wschód od niego była zupełnie niewyjaśnienia. Ogólny wynik tego dnia wypadł dla VI korpusu ujemnie, a poważnego sukcesu, jak i odniosła w środku 27-a dywizja, nie

dało się wykorzystać.

26  sierpnia D z i a ł a n i a   k o r p u s u   k a w a 1 e r j i ck

Korpus kawalerii ruszył z Majdanu Górnego w kierunku wschodnim w dwóch rzutach: 10-a dywizja kawalerii o godzinie 4 przez Rzeczycę do Krzewicy, 6-a dywizja za nią do Ulhówka. Po drodze przeciął linię marszu 27-ej i 15-ej dywizji piechoty, zostawiając je w tyle za sobą. Meldunki nadesłane w tym czasie mówiły, że wzgórza na północ od Posadowa, Rzeplin i Wasylów południowy są obsadzone przez nieprzyjaciela i że głębiej nie da się przeniknąć.

6-a dywizja dotarła bez oporu do wzgórza na południe od Posadowa i, zauważywszy linię oporu przeciwnika tuż na północ od Posadowa po obu stronach drogi do Telatyna, przeszła do natarcia w szyku pieszym: 8-y pułk dragonów na wschód od Posadowa, 11-y huzarów na lewo od niego, dwa szwadrony 6-go pułku dragonów z karabinami maszynowymi przez las, 11-y pułk dragonów z karabinami maszynowymi na flankę przeciwnika przez Steniatyn.

Razem więc szło do ataku 21 1/2 szwadronów (Należy zauważyć, że kawaleria austriacka wyszła w pole w barwnych

czerwono-siwych mundurach, broni szturmowej — bagnetu, ani łopatki nie posiadała, a dotacja amunicji wynosiła po 80 nabojów na karabinek przy jeźdźcu i 20 na jukach.); artyleria zajęła stanowiska na wzgórzu na południe od Posadowa;

2 1/2 szwadronów 6-go pułku dragonów zostały w odwodzie w szyku konnym.

Natarcie posuwało się gładko naprzód, gdyż nieprzyjaciel nie rozporządzał artyleria i wkrótce wycofał się na przygotowaną w tyle linię głównego oporu na wzgórzu 250.

11-y pułk dragonów nie mógł przedostać się również przez zagłębienie koło Steniatyna, bo wzgórza w kierunku Żulic były silnie obsadzone, W dywizji dawał się odczuć brak amunicji. Tymczasem 10-a dywizja kawalerii, której baterie otworzyły już o godzinie 10.45 ogień w kierunku wzgórz na północ od Wasylowa południowego wyruszyła o godzinie 11 z Krzewicy. Osiągnąwszy następnie bez oporu wzgórza między Wasylowem południowym i Rzeplinem rozwinęła się o godzinie 14 do natarcia w szyku pieszym jednym pułkiem na Radków, a drugim na skraj lasu

na południowy wschód od Przewodowa; dywizjon artylerii, po zmianie stanowisk, otworzył ogień na kolumnę nieprzyjaciela wychodzącą z Nowosiółek na Rzeplin. Z kolei nieprzyjaciel odpowiedział ogniem działowym, co wywołało zamieszanie w kilku szwadronach, skutkiem czego cała dywizja wycofała się o godzinie 15 na południowy wschód od Rzeplina. Dowódca korpusu, dowiedziawszy się o tym i widząc w dodatku beznadziejność dalszego natarcia czołowego, bez możności wyjścia na skrzydło nieprzyjaciela, zarządził o godzinie 16 przerwanie walki także przez 6-ą dywizję i odwrót całego korpusu, poczynając od prawego skrzydła. Podczas wycofania przeciwnik otworzył silny ogień artyleryjski na 6-ą dywizję, w czym brała udział także jedna bateria 13.5 cm. Mimo to odwrót odbył się w porządku i z małymi stosunkowo stratami. Na nocleg 6-a dywizja odeszła do Dynisk, a 10-a dywizja do Tarnoszyna, dokąd przybyła dopiero o godzinie 23; w tych warunkach rozlokowała się w zatłoczonej miejscowości bez ładu i ubezpieczyła się bardzo prymitywnie. Z przebiegu dnia złożył generał Wittmann dowództwu armii, za pośrednictwem VI korpusu następujący meldunek o godzinie 17.30:

„Wzgórza Posadów. —Rzeplin -Wasylów płd. były pozornie słabo obsadzone przez nieprzyjaciela. Stosownie do zadania, aby natychmiast posuwać się ku Nowosiółkom, ruszyła 6-a d. k. do natarcia w kierunku wzgórz na północ od Posadowa, a 10-a d, k. na wzgórza koło Wasylowa płd. Stwierdzono naprzeciw obydwu dywizyj dwa pułki piechoty, które stopniowo zajęły umocnione stanowiska. Korpus musiał przerwać walkę wobec przewagi nieprzyjaciela na silnych pozycjach oraz braku amunicji i cofa się do rejonu Tarnoszyn — Dyniska. Jutro uderzy w kierunku drogi na Tyszowce".

Rezultat dnia przedstawia się dla kawalerii miernie; nie tylko nie wysunęła się ona poza prawe skrzydło VI korpusu i nie ubezpieczyła go od wschodu, ale cofnęła się za nie, zostawiając 15-ą dywizję zawieszoną w powietrzu, A co się tyczy rozpoznania, to odkryła tylko dwa pułki piechoty, gdy w rzeczywistości znajdował się w tej stronie cały V korpus rosyjski.  

 

26 sierpnia   j e d n o s t k i    n a   t y ł a c h   ck.

Dowództwo IX korpusu, które w ciągu dnia 26 sierpnia przesunęło się z Grabowicy do Krasnegobrodu, gdzie następnie zostało na noc, zarządziło rano tegoż dnia dalsze podciągnięcie 26-ej dywizji obrony krajowej, aby ją użyć później na prawo od 10-ej dywizji. Czołowa 51-a brygada tej dywizji otrzymała rozkaz dotarcia do linii Łuszczacz — Ciotusza Stara, a 52-a brygada, świeżo wyładowana z pociągów, miała pośpiesznym marszem posunąć się za nią do rejonu Dachnów — Cieszanów. Ruchy te zostały wycofywane do późnego wieczora dnia 26 sierpnia. W obsadzie personalnej dowództwa IX korpusu zaszła zmiana: generał Hortstein zgłosił się jako chory, a w miejsce jego zajął dotychczasowy dowódca 26-ej dywizji, generał Friedeł, zastąpiony znów z kolei przez generała Seidlera, dowódcę 5l-ej brygady tejże dywizji. Równocześnie z generałem Friediem objął szefostwo sztabu korpusu pułkownik Kromer. Nowy dowódca miał przejąć obowiązki rano dnia 27 sierpnia w Suchowoli, dokąd zadysponował sztab korpusu. XVII korpus posunął się w ciągu dnia 26 sierpnia również bliżej ku frontowi: 19-a dywizja piechoty osiągnęła do wieczora w dwóch kolumnach rejon Załuże — Dolna Basznia — Krowica —

Szutkow — Opoka —- Lubaczów, 2-a brygada marszowa przez Makowisko przybyła do rejonu Miękisz Nowy — Korzenica — Bobrowka, a 9-a brygada marszowa do Tuchli — Miększa Starego i Laszek; dowództwo korpusu do Lubaczowa. Na następny dzień korpus miał osiągnąć siłami głownemi Narol. 6-a brygada marszowa została podwieziona koleją bliżej ku frontowi i zaczęła się wyładowywać, począwszy od południa 26 sierpnia za prawem skrzydłem armii w Rawie Ruskiej, Hrebennym i Lubyczy.

 

 26  sierpnia grupa arcyksięcia Jozefa Ferdynanda rozpoczęła rano marsz ku północy na flankę przeciwnika, zagrażającego prawemu skrzydłu 4-ej armji;

3-a dywizja piechoty z Żółkwi i Kulikowa na Mosty Wielkie,

8-a dywizja a Krechowa na Butyny,

a 41-a dywizja honwedów z Magierowa w kierunku na Uhnow;

2-a dywizja kawalerji miała wyruszyć z Mostów Wielkich do Krystynopola.

Zaraz po wyruszeniu nadeszła wiadomość o marszu dużych sił przeciwnika z północy i wschodu na Mosty Wielkie,

wobec czego dowódca grupy zrezygnował na razie z dołączenia do prawego skrzydła 4-ej armji i skoncentrował swoje dywizje bardziej ku wschodowi na drodze Żołkiew — Mosty Wielkie i na zachód od niej. 3-a dywizja zatrzymuje kierunek na Mosty Wielkie, 8-a dywizja ma się skierować nie na Butyny, ale przez Zameczek i Kulawą

na Dworce, będąc gotowa do wsparcia 3-ej, a 41-a honwedów ma skręcić na Butyny. W czasie marszu nadeszła wiadomość z 3-ej armji, że w rejonie Sokala, Stojanowa i Radziechowa stwierdzono części XVII korpusu rosyjskiego (3-ej i 35-ej dywizyj piechoty). Przypuszczenie, jakie stąd powstało, że grupa natknie się już w Mostach Wielkich

na nieprzyjaciela, nie sprawdziło się, a w ciągu popołudnia wyjaśniła się sytuacja o tyle, że Rosjanie przekroczyli Bug na południe od Sokala tylko słabymi siłami. Wszystkie trzy dywizje piechoty osiągnęły przed wieczorem

nakazane rejony, nie napotkawszy nieprzyjaciela i rozłożyły się na noc: 3-a dywizja w Mostach Wielkich, Wolicy i Bojeńcu; 8-a w Dworcach, Szyszakach, Stanisławówce i Derewni, a 41-a honwedów w Butynach Przystani, Biesiadach i Lubeli. 2-a dywizja kawalerji natrafiła w marszu na Krystynopol na drobniejsze oddziały kawalerji i zepchnąwszy je z drogi stanęła o godzinie 14.30 strażą przednią o 3 km. na południe od miasta, obsadzonego, jak się zdawało, przez piechotę. Gdy baterja straży przedniej otworzyła ogień na południowy skraj miejscowości, odpowiedziały natychmiast baterje nieprzyjacielskie w liczbie 8 dział. Do godziny 15.30 trwała walka ogniowa, w której dywizjon konny nie mógł zwalczyć artylerji przeciwnika, strzelającej z dobrze ukrytych stanowisk. Ponieważ o forsowaniu przejścia przez Sołokije nie mogło być w tych warunkach mowy, dowódca dywizji zdecydował się na przerwanie walki i cofnął się przez Sielec na wzgórza 204 na zachód od tej miejscowości, gdzie dywizja pozostała

na noc. Na dzień 27 sierpnia dowódca grupy operacyjnej zamierzał kontynuować marsz w kierunku wschodniego skrzydła 4-ej armii i w tym celu osiągnąć do wieczora linję kolejową Bełz — Uhnow. Ale gdy odpowiednie dyspozycje zostały wypracowane. nadszedł rozkaz 3-ej armji, w myśl którego grupa operacyjna miała wziąć udział w bitwie tej armji koło Lwowa. O godzinie 21.30 wydał więc nowe zarządzenia do marszu w odwrotnym kierunku do rejonu Żółkwi i Lwowa. Nie trzeba dodawać, że zarządzenie to, niezrozumiałe dla wojsk, musiało oddziałać na nie deprymująco, tem więcej, że były to najlepsze dywizje austrowęgierskie, ożywione rzadko spotykanym gdzie indziej duchem zaczepnym.  

(Wobec Grupy Arcyksiecia zachodzily ustawiczne zmiany podległości, a więc i zadań grupy arcyksięcia: w myśl plan u koncentracji wchodziła ona w skład 3-ej armji, dnia 24 sierpnia, o trzymała zadanie dołączenia i ubezpieczenia 4-ej armji, dnia 25-go została je j całkowicie podporządkowana, dnia 26-go odebrana na rzecz 3-ej armji, dnia 27-go dwukrotnie zmieniała podległość między 5-ą a 4-ą armją, aż pozostała przytej ostatniej, a wreszcie 28-go czynił Conrad próby odebrania jej raz jeszcze 4-ej armji i tylko wejście

w styczność bojową tej grupy oraz stanowczy opór generała Auffenberga stanęły temu n a przeszkodzie. Generał Aufffenberg wyraził się o tem w swoich pamiętnikach: „Muszę wyznać, że ciągła chwiejność w najważniejszych decyzjach Naczelnego Dowództwa stawiała mnie w niezmiernie przykrem położeniu.")                                

                      

27 SIERPNIA 1914- DRUGI DZIEŃ BITWY POD KOMAROWEM.

27 sierpnia D z i a ł a n i a   II   k o r p u s u   CK

W 4-ej dywizji rozpoczęła natarcie brygada generała Pichlera (88-y i 99-y pułki piechoty), wsparta pięcioma bateriami, już o godzinie 4.15, a więc przed świtem. Posuwała się po szosie na północ od niej, aby ułatwić natarcie reszty korpusu i umożliwić opanowanie Zamościa, zanim mogłyby wkroczyć do bitwy posiłki rosyjskie, jakie według zeznań jeńców posuwały się od strony Izbicy i Tarnogóry. Dzięki temu i wczesnemu wyruszeniu brygada znalazła się w położeniu wysuniętemu które okazało się bardzo korzystne dla dalszej akcji, O godzinie 8 natknęła się swym prawem skrzydłem (99-y pułk piechoty)) koło Siedlisk na okopanego nieprzyjaciela w sile trzech batalionów i odrzuciła go na Wysokie; opór był zresztą słaby, bo wskutek wydarzeń dnia wczorajszego Rosjanie zostali widocznie wstrząśnięci i stracili dużo na odporności. Drugi pułk brygady (88-y pułk piechoty) otrzymał rozkaz obejścia Siedlisk od północy i podczas marszu zbliżana spostrzegł przed sobą na 800 kroków trzy sotnie kozaków, które, rozwinąwszy się szybko, ruszyły do szarży; do starcia wręcz nie przyszło, gdyż towarzysząca pułkowi bateria gorska kartaczami spędziła kozaków z pola. Na południe od szosy, rozwinęła się o godzinie 6 do natarcia brygada generała Booga (siedem batalionów i pięć baterii) i przekroczyła o godzinie 9 Zawadę; stąd mogła tylko współdziałać swoją artylerią ustawioną po obu stronach szosy z natarciem brygady Pichlera, gdyż Rosjanie rozpoczęli już odwrót na tym odcinku. tym odcinku. W 15-ej dywizji obrony krajowej stwierdzono z nastaniem dnia że nieprzyjaciel wycofał się w nocy do przygotowanych stanowisk na linii wzniesień Płoskie — Mokre. Dowódca dywizji postanowił kontynuować natarcie w kierunku wschodnim w trzech grupach: grupa lewa, generał Lischka (pięć batalionów) przez północno część występu leśnego na Płoskie; grupa środkowa, pułkownik Zygadłowicz (trzy bataliony) po osi Kąty — Mokre; grupa prawa, generał Englert (cztery bataliony) dołącza się do

tego natarcia od wschodu i zabezpiecza prawe skrzydło dywizji. Cała artyleria pozostała w ręku dowódcy brygady artylerii i miała wspierać natarcie dywizji początkowo w rejonie na północ, a później na wschód od Kątów.

Gdy tylko dywizja przyjęła o godzinie 6 ugrupowanie do natarcia, zauważono, że od strony występu leśnego zaczęły się cofać na Kąty, pod naciskiem nieprzyjaciela, kompanie, które miały ubezpieczać wschodni skraj lasu. Nastąpiła chwila kryzysu; grupa lewa generała Lischki zmieniła na wzgórzach na północ od Kątów front w kierunku południowym, aby nie dopuścić przeciwnika do wyjścia z lasu, a artyleria otworzyła ogień. Po oczyszczeniu lasu przez jeden batalion, grupa generała Lischki przyjęła dawny kierunek frontem na wschód, przeszła las około godziny 9 i ruszyła do natarcia na Płoskie, obsadzone przez przeciwnika, podczas gdy dalej na południowy

wschód przyłączyły się grupa środkowa i prawa, nacierając na ośrodek oporu w Mokrem. O godzinie 10 po zmianie stanowisk sześć baterii, ustawionych na wschodnim skraju lasu, przeniosło ogień na Płoskie i Mokre, a nieprzyjaciel zaczął od godziny 10.50 opróżniać ośrodki oporu i odpływać przez Zamość ku północy.

Od te j chwili prawie wszystkie baterie korpusu wzięły pod ogień Zamość i najbliższą okolicę, zamieniając odwrót Rosjan w paniczną ucieczkę, w której zostawili na polu walki parę baterii i pewną liczbę wozów amunicyjnych.

25-a dywizji piechoty, doszedłszy dopiero nad ranem i bez walki do Lipska i Białowoli, zajętych już poprzedniego dnia przez lewe skrzydło 10-ej dywizji, posunęła się w tym samem ugrupowaniu i prawie bez zatrzymania dalej ku linii wzgórz 268 — folwark Białowola; na lewo grupą pułkownika Stohra (pięć batalionów i trzy baterie), na prawo grupą generała Kosaka (cztery bataliony i cztery baterie), odwodem (cztery bataliony i dywizjon haubic) za środkiem. O godzinie 4.45, gdy obie grupy przednie wyszły na wymienioną linię, artylerja rosyjska otworzyła silny ogień, tak, że zmiana kierunku lewej grupy na północny zachód dla przyłączenia się do natarcia 13-ej dywizji,

była już niemożliwa. Grupa pułkownika Stohra, rozpoczęła natarcie piechoty,

podczas, gdy jej artyleria zwalczała baterie rosyjskie pod wsią Mokre, wspierając w ten sposób pośrednio 15-ą dywizję. Na linii Zdanów — Zawodna natarcie jednak utknęło; dopiero po zaciętej walce i rzuceniu wszystkich odwodów oraz dzięki wsparciu dywizjonu haubic z odwodu, udało się grupie Stohra zepchnąć

nieprzyjaciela poprzez Łabuńkę na Zamość. Znaczny wpływ na tę zmianę położenia wywarło wkroczenie

grupy generała Kosaka, która, posuwając się bez większegooporu ku odcinkowi Łabuńki — Pniówek, zagroziła tyłom oddziałów rosyjskich, walczących z grupą pułkownika Stohra. Począwszy od godziny 11.30, odwrót przeciwnika był w pełnym toku i dywizja podjęła pościg. O godzinie 11.50 rozpoczął się ogólny odwrót Rosjan przed całym frontem korpusu i w ślad za nimi ruszyły:

— 4-a dywizja piechoty grupą generała Pichlera na Wysokie i Hyżą, grupą generała Booga na Janowice; linię Łabuńki osiągnęła dywizja o godzinie 15.45;

— 13-a dywizja zbierała się w rejonie Płoskie, wysunąwszy naprzód do Zamościa swoją kawalerię dywizyjną; o godzinie 14.50 wkroczyły do miasta od zachodu pierwsze oddziały te j dywizji;

— 25-a dywizja zajęła grupą generała Kosaka wzgórza na wschód od Zamościa i Nową Osadę, a grupą pułkownika Stohra wkroczyła do miasta od strony południowej o godzinie 14.

Nieprzyjacielski XXV korpus cofnął się w kierunku północnym na Izbicę.

Na noc 13-a dywizja została w północnej części Zamościa i w Lubelskiem, 25-a dywizja głownemi siłami w Nowej Osadzie i częściowo w Zamościu,- dowództwo korpusu w Hucie Starej. Zwiady pchnięto w kierunku Izbicy i Grabowca; wykorzystania i pościgu nie przeprowadzono. Dywizje otrzymały zakaz przekroczenia

linii rzeczka Łabuńka — Zamość — Jakutów. Tymczasem 4-a dywizja piechoty, już po wydaniu dyspozycji

do noclegu w rejonie na północ od Zamościa, została o godzinie 15.15 zaalarmowana wiadomością, że sąsiednia 45-a dywizja X korpusu, idąca po obu brzegach Wieprza, a zwłaszcza jej lewa kolumna, 90-a brygada piechoty, została w trakcie posuwania się na Staw zaskoczona o godzinie 13 koło Kulikowa

przeciwnatarciem jakiejś świeżej dywizji rosyjskiej (70-a dywizja rezerwowa.) i że cała dywizja cofa się w nieporządku na Michałow i Deszkowice. Położenie lewego skrzydła korpusu i tyłów zostało tym samem zagrożone,

wobec czego dowódca dywizji zdecydował się zawrócić na zachód, aby ewentualnie wkroczyć do bitwy w kierunku na Michałow. Wojska zmęczone bitwą i marszem powrotnym dotarły do Siedlisk i Zawady, a gdy pod wieczór sytuacja wyjaśniła- się i nieprzyjaciel zaprzestał pościgu za 90-ą brygadą, a nawet niespodziewanie się cofnął, 4-a dywizja została na noc w rejonie Siedlisk (7-a brygada) i Zawady (8-a brygada) (Dowódca tej brygady generał Boog został w ciągu dnia odwołany na stanowisko szefa sztabu 3-ej armii; usunięty z szefostwa sztabu tej armii

•generał Pfeffer miał objąć dowództwo 8-ej brygady.). Skutkiem tego manewru zmieniło się jednak jej położenie w stosunku do reszty frontu korpusu o tyle, że zamiast ugrupowania w schodach na lewo wprzód, znalazła się pod koniec dnia w schodach na lewo w tył za skrzydłem II korpusu. W niebezpieczną lukę, która się otwarła między lewem skrzydłem II korpusu a prawem skrzydłem X korpusu została skierowana 9-a dywizja kawalerii 1-ej armii z zadaniem posunięcia się przez Michałow na Nielisz i rozpoznania do linii Monastyrek — Izbica — Borsuk.

W ostatecznym wyniku dnia II korpus spełnił zadanie opanowania Zamościa, co stało się podstawą do dalszego rozwinięcia planu generała Auffenberga. Przeciwnik — XXV korpus rosyjski — nie został wprawdzie rozbity, ale znacznie osłabiony a przede wszystkim odrzucony ku północy. II korpus uzyskał swobodę działania w kierunku wschodnim, ograniczoną co prawda samą obecnością przeciwnika w rejonie Krasnegostawu. Straty poniesione w tym dniu wynosiły 20 oficerów i około 700 szeregowych, zdobycz 20 dział, natomiast znikomo małą ilość jeńców, tylko paruset, co w zestawieniu z liczbą porzuconych dział, świadczyło o panicznej ucieczce przeciwnika. Już

w tym dniu dał się odczuć dotkliwy brak amunicji, tym groźniejszy, że nie można je j było dowieźć w krótkim czasie, bo szosę Tomaszów — Zamość przegradzał nieprzyjaciel; sytuację uratowało dowództwo 1-ej armii, wysyłając swoje transporty na Szczebrzeszyn.          

 

27 sierpnia D z i a ł a n i a   XXV  k o r p u s u  rosyjskiego.

70-a dywizja rezerwowa po całodziennym odpoczynku ruszyła rano z linii Płonka — Staw i posuwając się lewym brzegiem Wieprza przez Kitów i Gruszkę Małą, odrzuciła koło południa 45-ą dywizję austriacką za potok Por i zajęła Tworyczów. Powodzenie dywizji było duże, gdyż wstrzymała chwilowo napór Austriaków na Krasnystaw i wzięła 600 jeńców, ale wysiłki jej poszły na marne; wysunąwszy się naprzód na 10— 12 kilometrów została odosobniona, gdyż sąsiedni korpus grenadierów z obawy przed oskrzydleniem, cofnął się z rejonu Turobina i odszedł do Żółkiewki, to jest na jeden dzień marszu w tył, odsłaniając prawą flankę 70-ej dywizji i całego XXV korpusu.

W tym samym czasie lewe skrzydło XXV korpusu, rozciągnięte na zachód i południe od Zamościa, nie rozpocząwszy nawet nakazanego przeciwnatarcia, poniosło ostateczną klęskę. 2-a brygada 46-ej dywizji, a właściwie tylko jeden jej pułk, 184-y z artylerią, zdezorganizowana już walką poprzedniego dnia, uległa natarciu oskrzydlającemu od zachodu i cofnęła się z rejonu Złojca do Starego Zamościa 183-i pułk tej brygady, który już wczoraj stracił łączność z resztą brygady i rozproszył się w widłach Poru i Wieprza, nie zaznaczył się w tym dniu żadną działalnością,

a część jego w odwrocie przez Złojec na Stary Zamość została pod wsią Krzak otoczona przez kawalerię austriacką

i wraz z dowódca dostała się do niewoli. 5-a dywizja grenadierów, nie potrafiła stawić większego oporu na południe

od Zamościa i w rejonie Siedlisk; w odwrocie przez Udrycze dostała się w silny ogień artyleryjski w lesie na północ od tej miejscowości i rozleciała sie, zostawiając za sobą część artylerii, tak, że dopiero w ciągu dwóch następnych

dni pozbierano jej resztki w liczbie niespełna czterech i pół tysiąca ludzi w Izbicy, Krasnymstawie i Chełmie(Stan bojowy dywizji piechoty rosyjskiej wynosił 18.200 ludzi.). l-a dywizja kozaków dońskich, która podczas bitwy stała za lewym skrzydłem korpusu w Ciołkach wycofała się również o godzinie 11 i przez Skierbieszów uszła aż do Majdanu Starego gdzie zanocowała. Skutkiem porażki na lewem skrzydle pod Zamościem i odwrotu

korpusu grenadierów znalazł się XXV korpus w ciężkim położeniu.

 Klęska XXV korpusu i jego odwrót na Krasnystaw były następstwem odosobnienia tej jednostki, użycia jej w terenie, który zmuszał do rozproszkowania sił i dalszego odosobnienia poszczególnych grup, a wreszcie fatalnego zbiegu dwóch zadań trudnych do wykonania jednocześnie — niesienia pomocy sąsiedniej armii w kierunku zachodnim i obrony przed natarciem przeważających sił od południa; pomimo groźnego ostrzeżenia w przeddzień, zarówno dowódca armii, jak i dowódca korpusu nie zrewidowali swej myśli manewru. Skutek był ten, że próżnia, którą mogli przejść Austriacy na tyły XIX korpusu powiększyła się do 30 kilometrów, a XXV korpus rosyjski przestał być dla nich groźny do końca bitwy.      

 

27 sierpnia D z i a ł a n i a  IX  k o r p u s u  CK

Ze względu na zmianę w dowództwie korpusu obie dywizje otrzymały rozkazy na dzień 27 sierpnia bezpośrednio od dowództwa armii. 10-a dywizja stała już o godzinie 4 nad ranem gotowa do podjęcia walki w obszarze na północ od Lipska, Białowoli i w Pniówku. Artyleria dywizji wzięła udział w zwalczaniu baterii nieprzyjacielskich, które od strony wsi Mokre otworzyły zaraz rano ogień na kolumny 25-ej dywizji piechoty. Po otrzymaniu rozkazu armii o godzinie 4.50 dywizja rozdzieliła się na dwie grupy:

— grupa pułkownika Iwańskiego (sześć batalionów i cztery baterie) miała nacierać wspólnie z 25-ą dywizją piechoty na Zamość;

— grupa generała Reymanna (osiem batalionów i cztery baterie) — wykonać zwrot w tył, posuwając się przez Łabunie i wzgórza na południe od Majdanu Krynickiego po obu stronach szosy, z silnym wschodnim skrzydłem, uderzyć na tyły przeciwnika, walczącego z VI korpusem na północ od Tomaszowa; jeden batalion, pozostawiony koło Wierzbia, miał osłaniać wschodnie skrzydło grupy pułkownika Iwańskiego, a zarazem tyły grupy Reymanna.

Dowódca dywizji został początkowo przy grupie pułkownika Iwańskiego, a popołudniu przeniósł się do grupy generała Reymanna. Grupa ta czekała początkowo na zrównanie się z nią prawego skrzydła 25-ej dywizji, a gdy to nastąpiło około godziny 6.50, ruszyła przez szosę i wymijając od wschodu podmokłą strefę łąk na południe od Zamościa, posunęła się na prawo od grupy generała Kosaka i o godzinie 15 zajęła wzniesienia na wschód od Nowej Osady; nieprzyjaciel nie stawiał tu oporu. Tam uporządkowano związki taktyczne i zanocowano. Działania grupy generała Reymanna przybrały poważniejszy charakter; brygada rozpoczęła o godzinie 5.20 marsz przez Łabunie w stronę Majdanu Krynickiego, poprzedzona zwiadami piechoty wysłaniem na Antonówkę i Hutę Dzierążeńską. Do

godziny 8.20 stwierdzono, że nieprzyjaciel obsadził Antonówkę frontem na północ, a prócz tego w Dąbrowie zauważono ruchy taborów. Dowódca dywizji postanawia zaatakować nieprzyjaciela, skierowując główne uderzenie (cztery bataliony) przez Dąbrowę, Budy i Hutę Dzierążeńską na wschodni bok pozycji

pod Antonówką, podczas gdy natarcie demonstracyjne (trzy bataliony), idąc wzdłuż i na zachód od szosy, miało związać nieprzyjaciela od frontu, artyleria wspierać natarcie ze wzgórz na

południe od Majdanu Krynickiego. Do godziny 15 natarcie osiągnęło linię wzgórza 557 — północny

skraj Bud i Huty Dzierążeńskiej, ale gdy od strony Dzierążni i Majdanu wyszło przeciwuderzenie rosyjskie, którego

siły oceniano na cztery pułki piechoty i cztery baterie z 17-ej i 58-ej dywizji rosyjskich, grupa Reymanna, ostrzelana w dodatku gwałtownym ogniem artylerii z flanki, przerwała walkę, poczynając od lewego skrzydła i pod osłoną artylerii stopniowo wycofała się ku północy. Nieprzyjaciel, czując się zagrożony na tyłach, wytężył wszystkie siły, aby zabezpieczyć sobie drogę odwrotu z pod Tomaszowa na Komarow, dokąd też zaczął w godzinach

wieczornych odchodzić. Grupa zatrzymała się na noc w rejonie Ruszowa, Rachadoszczy i Bożej woli, frontem na południowy wschód, dowództwo dywizji przy niej, podczas gdy grupa pułkownika Iwańskiego stała na wschód od Zamościa frontem ku północy. Akcja sił głównych 10-ej dywizji skończyła się zupełnym niepowodzeniem, a zamierzone przez dowództwo armii obejście nieprzyjaciela pod Tomaszowem nie doszło do skutku. W meldunku,

złożonym przez armię Naczelnemu Dowództwu, skarżył się generał Auffenberg na 10-ą dywizję, że nie dość energicznie nacierała. 26-a dywizja obrony krajowej otrzymała jeszcze wieczorem rozkaz nowego dowódcy korpusu, aby następnego dnia o godzinie 4 wyruszyła częścią sił najbardziej wysuniętą ku przodowi z Łuszczacza przez Zielone i Antonówkę w kierunku szosy Tomaszowskiej. a resztę oddziału podciągnęła bliżej przez Antonówkę. W nocy rozkaz ten został powtórzony bezpośrednio przez dowództwo armii z tą zmianą, że celem marszu jest nie

Antonówka, a Tarnawatka i z kategorycznym wezwaniem, aby pozostała w rejonie Cieszanów — Dachów 52-a brygada jeszcze w ciągu nocy kontynuowała swój marsz na Łuszczacz. Pierwszy rzut dywizji w sile 11-go pułku obrony krajowej (trzy bataliony) z 51-ej brygady i czterech baterii 26-go pułku armat polowych wyruszył z Łuszczacza z powoda niesłychanego przemęczenia, dopiero o godzinie 7 i przeszedłszy przez Zielone,

rozwinął się o godzinie 9 koło Pankowa, wstrzymany ogniem artylerii rosyjskiej. Walkę prowadziły tylko trzy baterie

artylerii, które ze wzgórz na północny wschód od Zielonego wzięły pod ogień Tarnawatkę i Antonówkę. Piechota zaczęła się posuwać naprzód dopiero wieczorem, gdy przeciwnik opróżnił stanowiska pod Tarnawatką, ale nie wyszła poza linię Wieprza. Reszta 51-ej brygady (12-y i 30-y pułki piechoty) i cztery baterie dotarły o godzinie 12 do Małego Majdanu, a stąd skierowała się na Ruskie, przeszła Wieprz w tym miejscu o godzinie

14 i miała zacząć natarcie na Antonówkę od zachodu, współdziałając z grupą generała Reymanna

W omyłkowej strzelaninie, która się wywiązała między obu pułkami brygady, zginęło 2 oficerów i 150 szeregowych, straty w materiale karabinów maszynowych były duże. Na noc została brygada, silnie wstrząśnięta moralnie i wyczerpana do ostatecznych granic, w Zielonym i Łuszczacza. Dowództwo korpusu przeniosło się w tym dniu z Krasnegobrodu do Suchowoli

27 sierpnia D z i a ł a n i e   XIX    k o r p u s u   rosyjskiego.

Korpus walczył w tym dniu na trzy strony; w pierwszych godzinach rannych dał się odczuć nacisk 26-ej dywizji austriackiej z południowego zachodu na prawoskrzydłową 17-ą dywizję piechoty od strony Pańkowa i Majdanu Małego; później około godziny 11 wyszło także natarcie 10-ej dywizji austriackiej z północnego zachodu i północy od Majdanu Krynickiego wprost na tyły korpusu i odcięło 17-ą dywizję od jej taborów, skutkiem czego przerwany został dowóz amunicji i żywności. Gdy tylko to natarcie zostało odparte, zaczęła posuwać się po szosie od Tomaszowa na Tarnawatkę 39-a dywizja honwedów. Równocześnie stwierdzono, że i 58-a dywizja na lewem skrzydle korpusu znalazła się w niebezpieczeństwie wskutek posuwania się nieprzyjaciela z Rachań

i Grodysławic na północ. Mimo tak ciężkiego położenia XIX korpus trzymał się do wieczora

w miejscu, odpierając ataki nieprzyjaciela ze wszystkich stron i wziąwszy około 1.000 jeńców. Powodzenie to zawdzięczał umiejętnemu manewrowaniu odwodami i doskonałej pracy artylerii, która kolejno koncentrowała ogień na zagrożonych odcinkach frontu. Zadanie ułatwiło mu to, że nieprzyjaciel nie zdołał uzgodnić w czasie swoich ataków. Spodziewana pomoc od V korpusu nie nadchodziła, pośrednio tylko dała się odczuć przez obejście

prawego skrzydła Austriaków pod Łaszczowem, dzięki czemu uratowała XIX korpus od okrążenia także od wschodu. Nie było żadnego kontaktu ani z XXV ani z V korpusem, a nawet łączność techniczna przestała działać wskutek przerwania linii telegraficznej z Komarowa do Tyszowiec. Wojska po dwóch dniach cierpiały na brak amunicji i żywności. Miały je dowieźć kolumny taborowe, które, wychodząc z Hrubieszowa pod osłoną kombinowanej dywizji kawalerii dnia 28 sierpnia, mogły przybyć do Komarowa nie wcześniej jak dnia następnego. W tym położeniu widział się generał Gorbatowski zmuszony, nie bacząc na osiągnięte sukcesy, wycofać swój korpus w rejon Komarowa i Wolicy Brzozowej. Zerwanie kontaktu z nieprzyjacielem udało się bez przeszkód i z nastaniem ciemności korpus w rejon Komarowa i Wolicy Brzozowej. Zerwanie kontaktu z nieprzyjacielem udało się bez przeszkód i z nastaniem ciemności korpus rozpoczął odwrót, oderwawszy się niepostrzeżenie od przeciwnika. W rezultacie XIX korpus, mimo lokalnych powodzeń, które pozostały bez wpływu na położenie armii, ani nie przeszkodziły zamiarom przeciwnika, musiał także zrezygnować z zadania pospieszenia na pomoc 4-ej armii i cofając się na wschód, otworzył szosę tomaszowską dla bezpośredniej łączności nieprzyjacielskich grup, walczących w rejonie Zamościa i Tomaszowa. W rejonie Komarowa zamierzał wyczekać na zbliżenie się do swojego lewego skrzydła dwóch pozostałych korpusów 5-ej armii, znajdujących się w odległości jednego do dwóch przemarszów dziennych, aby następnie znowu podjąć działania zaczepne. 

 

 

27 sierpnia inne korpusy CK

Argumentacja armii o odwrocie nieprzyjaciela miała więc dwa wprost przeciwne skutki w A. O. K. ten, że odebrano armii grupę arcyksięcia, a, w VI korpusie, że przyjęto ją z niedowierzaniem i rozkaz wykonano jakby pod przymusem. Wydarzenia w VI korpusie miały tego dnia następujący przebieg:

15-a dywizja piechoty, przenocowawszy w kontakcie z nieprzyjacielem w Siemnicach i Pukarzowie i nie doczekawszy się do ran a rozkazu korpusu, działała w myśl ostatniego rozkazu, według którego zadaniem jej było posunięcie się na Przewale, o ile nie będzie miała sposobności do okrążenia przeciwnika, ani nie będzie musiała odpierać jego natarcia. Wyruszyła zatem o godzinie 5 w trzech grupach:

— grupa pułkownika Marka (trzy bataliony) przez Czartowiec na Sobol (2 i pół kilometra na północny zachód);

— grupa pułkownika Bardolffa (siedem batalionów) na wzgórza na północ od Czartowca;

— 5-y pułk piechoty (trzy bataliony) w schodach na prawo w kierunku Moratyna;

— cała artyleria dywizyjna gotowa do wzięcia pod ogień Czartowca i wzgórz na północ.

Ubezpieczenia od strony Łaszczowa zaniedbano i dywizja ruszyła ku północy, nie spotykając prawie nieprzyjaciela. O godzinie 10 otrzymała rozkaz korpusu, z którego wywnioskowała, dopiero o swojemu wysunięciu i odosobnieniu, a jeszcze przedtem doszły ją wieści o niepowodzeniu korpusu kawalerii pod Tarnoszynem i jego odwrocie na Uhnow. Gdy w dodatku na tyłach dywizji, od strony Pukarzowa, zaczęły dochodzić odgłosy

Walki, dowódca dywizji zdecydował zawrócić oddziały, które tymczasem osiągnęły już rejon na północ od Czartowca. W rzeczywistości około godziny 11 został zaskoczony ogniem ręcznym i maszynowym jeden batalion, pozostały w Pukarzowie, i tabory dywizji od strony Małoniża i lasu koło Wólki Pukarzowskiej; wkrótce potem wyszło natarcie piechoty rosyjskiej z Małoniża, wsparte artylerią od strony Czerkasow. Dywizja zawróciła na miejsce około godziny 12 i zostawiwszy w rejonie Czartowca i Moratyna trzy bataliony dla osłony tyłów, ruszyła grupą pułkownika Marka na Pukarzów, a grupą Bardolffa na Łaszczów. Cała artyleria dywizji odwróciła front w miejscu i skierowała ogień na obszar Małoniż —Czerkasy, a następnie zmieniła stanowiska i stanęła na północ od Pukarzowa. Do godziny 17 przeciwnatarcie osiągnęło Wólkę Pukarzowską i skręciło w las między nią a wsią Hopkie. Zajęty przez nieprzyjaciela. Tabory dywizji zaskoczone pod Pukarzowem rozdzieliły się, część przymknęła do dywizji w Pukarzowie, a reszta w popłochu uciekła przez Wierszczycę na Tomaszów i Bełżec, siejąc wszędzie na tyłach panikę i rozszerzając przesadzone pogłoski. Tymczasem nieprzyjaciel posunął się bez przeszkody także na południe od zagłębienia Łaszczów — Grodysławice z kierunku u Telatyna i Wasylowa południowego i o godzinie 17, gdy dywizja walczyła koło Pukarzowa, były już w jego ręku Hopkie, Wola Grodecka, Grodek i Łubcze, jakkolwiek opróżnił on pod

natarciem grupy pułkownika Marka las koło Wólki Pukarzowskiej. Grupa ta po oczyszczeniu lasu wycofała się o godzinie 22 znów na północny brzeg zagłębienia do Pukarzowa, pozostawiając w Wolce tylko słaby oddział. Podobnie i grupa pułkownika Bardolffa, nie zdoławszy wyprzeć Rosjan z zachodniego brzegu rzeki, ściągnęła na noc do Pukarzowa, dokąd przybyło również dowództwo dywizji i artyleria . W ten sposób cała dywizja, za wyjątkiem trzech batalionów zostawionych frontem na północ w rejonie Czartowca, stłoczyła się w Pukarzowie, otoczona od północy, a zwłaszcza od wschodu i południa przez nieprzyjaciela i nie mając łączności ani z dowództwem korpusu, ani z sąsiednią 27-ą dywizją. W 27-ej dywizji piechoty noc przeszła bez styczności z przeciwnikiem, który wycofał się na Rachanie. Rozkaz korpusu otrzymała dywizja o godzinie 8.30; miała ona posunąć się na Zubowice i opanować wzgórza na południe od te j miejscowości w łączności na prawo z 15-ą dywizją. Dowódca dywizji jednak, prawdopodobnie pod wpływem trudów dnia poprzedniego i niepowodzenia 39-ej dywizji w dniu wczorajszym, wyznaczył jej bardziej ograniczone cele:

— grupa prawa, pułkownik Sterz (sześć batalionów i dwie baterie), miała na razie zostać na osiągniętych stanowiskach w Józefówce;

— grupa lewa, generała Urbarz (siedem batalionów i siedem baterii), posunąć się przez Werachanie na wzgórze 284 na północ od tej miejscowości.

Wyruszenie te j drugiej grupy poszło leniwo, po przejściu Werachań osiągnięto wskazane wzgórza dopiero około godziny 14 i tam zatrzymano się, jakkolwiek nigdzie nie zauważono nieprzyjaciela. Jednocześnie grupa Sterza z własnej inicjatywy ruszyła z miejsca i przeszedłszy dolinę pod Rachaniami, stanęła na wzgórzach na północ od te j miejscowości(Zasługuje na uwagę odnośny rozkaz pułkownika Starza wydany o godzinie 6, który w końcu mówi: „Przy każdym marszu zbliżania należy pędzić przed frontem mężczyzn z pośród miejscowej ludności, ponieważ

umocnienia rosyjskie zbudowane już przed trzema tygodniami są dokładnie znane mieszkańcom".).

Działalność bojowa dywizji przejawiła się do tej pory w tym, że gdy zauważone koło Dzierążni dwie baterie nieprzyjacielskie otworzyły ogień najpierw na piechotę, a potem na artylerię , zmieniającą stanowiska, artyleria 27-ej dywizji ze swej strony odpowiedziała ogniem. Dywizja odpoczywała na razie na wzgórzach, a następnym zamiarem dowódcy było wsparcie 39-ej dywizji, zwracając grupę generała Urbarza na Hutę Tarnawacką. Zawiadomione o tym dowództwo korpusu, któremu taki zamiar dywizji nie odpowiadał, zarządziło, że ponieważ wsparcie 39-ej dywizji jest niepotrzebne z uwagi na słabe siły przeciwnika przed jej frontem, ma 27-a dywizja posunąć się na Zubowice. Rozkaz ten otrzymała dywizja dopiero o godzinie 16.40. ale już przedtem nadeszły dwa meldunki o krytycznej sytuacji 15-ej dywizji piechoty i jej okrążeniu. Dowódca dywizji nie wziął tych meldunków poważnie i zadowolił się wysłaniem jednego batalionu z grupy Sterza z Józefówki przez Grodysławice

na Wólkę Pukarzowską. Trzeci alarmujący meldunek otrzymany o godzinie 16 pochodził od własnego parku artyleryjskiego, który w marszu przez Pawłówkę dostał się w ogień artylerii rosyjskiej, strzelającej od strony Typina; na to dowódca dywizji zareagował wysłaniem jednego pułku (trzy bataliony) w obszar Werachanie — Józefówka — Pawłówka, celem zabezpieczenia się przed nieprzyjacielem, znajdującym się widocznie Typinie. W tym położeniu nie ryzykował dowódca dywizji nakazanego przez korpus dalszego marszu na Zubowice, ale nie przeprowadził

również żadnego przegrupowania celem wsparcia, chociażby nazajutrz, 15-ej dywizji piechoty i zdecydował się pozostać na noc z całą dywizją w obszarze między Werachaniami, Rachaniami, Zwiartowem i Wożuczynem, a mianowicie grupą generała Urbarza między Werachaniami a Zwiartowem, grupą pułkownika Sterza między Rachaniami i Wożuczynem; w kierunku południowym, celem osłony od strony Typina, odszedł zamiast trzech tylko jeden batalion i stanął na noc w Pawłówce, a batalion z grupy Starza wysłany do 15-ej dywizji nie zdążył już do walki i zatrzymał się w lesie na zachód od Wólki Pukarzowskiej. W ten sposób 27-a dywizja, jakkolwiek nie miała przed sobą nieprzyjaciela, posunęła się w dniu 27 sierpnia tylko o kilka kilometrów naprzód, nie pospieszyła na pomoc 15-ej dywizji i nie nawiązała z nią łączności, a w dodatku przyjęła na noc takie ugrupowanie, że jej główne siły i punkt ciężkości znajdowały się na lewem skrzydle koło Werachań, podczas gdy wszystko wskazywało na niebezpieczeństwo, idące od wschodu i południa. 59-u dywizja honwedów spędziła noc z 26 na 27 sierpnia w rejonie na północ od Tomaszowa, nienaciskana przez przeciwnika. Stanowiska zostały w ciągu nocy technicznie wzmocnione, a artyleria stała częściowo w linii piechoty. O godzinie 5.20 otworzyła ona ogień na wzgórza pod Tarnawatką, gdzie według meldunków miał być okopany nieprzyjaciel. Obustronna strzelanina trwa a do godziny 10, po czym Rosjanie zupełnie zaprzestali ognia.

Rozkaz korpusu otrzymała dywizja o godzinie 9 i przygotowała się do natarcia w dwóch grupach:

— prawa grupa, pułkownika Hilla (trzy bataliony i cztery baterie), miała się posunąć przez las do Huty, a gdyby tam nie spotkała przeciwnika, zwrócić się na Tarnawatkę i współdziałać z lewą grupą;

— lewa grupa, generała Molnara (sześć batalionów i trzy baterie), w kierunku wprost na Tarnawatkę. Trzy bataliony i cztery baterie, w tym dwie ciężkich haubic zostało w rozporządzeniu dowódcy dywizji. Dywizja powtarza zatem natarcie wczorajsze, z tą różnicą, że główny wysiłek spoczywałnna grupie zachodniej. Nie doczekawszy się wyruszenia 26-ej dywizji na lewym swoim skrzydle, rozpoczęło posuwanie się o godzinie 12.30.

Grupa Hillera maszerowała początkowo bez przeszkód, a później około godziny 14, odrzuciwszy drobniejsze oddziały przeciwnika w lesie, wyszła o godzinie 17 na wzgórza koło Huty i skręciła w lewo w kierunku Tarnawatki, aby otworzyć grupie Molnara przejście przez Wieprz. Nie doszedłszy jednak do Tarnawatki, zanocowała w folwarku na wschód od tej miejscowości. Grupa Molnara nie mogła jednak przebyć ciaśniny, jaką stanowiła szosa w miejscu skrzyżowania się z Wieprzem, nie zwalczywszy przedtem artylerii rosyjskiej na wzgórzach koło Tarnawatki. Dopiero z nastaniem mroku zaczęła się przeprawa przez Wieprz i o godzinie 2 nad ranem 28 sierpnia stanęła grupa

w Tarnawatce i nawiązała łączność z grupą Hilla na wschód i 26-ą dywizją na zachód w Pankowie.

Nieprzyjaciel uszedł niepostrzeżenie i zerwał łączność bojową z dywizją. W tym czasie, gdy na prawem skrzydle korpusu rozgrywały się decydujące wydarzenia, dowództwo korpusu umieszczone na lewem skrzydle w Bełżcu, a od godziny 9 w Tomaszowie otrzymywało meldunki z dużym opóźnieniem i ze swej strony

nie było w stanie przeciwdziałać na czas szybko po sobie następującym wypadkom. O rozbiciu 10-ej dywizji kawalerii pod Tarnoszynem, które miało miejsce koło godziny 6 i o odwrocie całego korpusu kawalerii na zachód, dowiedziało się z niejasnych meldunków dopiero około godziny 10. O godzinie 10.40 dowództwo korpusu otrzymało rozkaz dowództwa armii, które zaniepokoiło się zawróceniem grupy arcyksięcia na Żółkiew, i obawiało się o odsłonięte prawe skrzydło armii, aby korpusowi kawalerii nakazać rozpoznanie w kierunku na Bełz i skierować niewyładowane jeszcze części 6-ej brygady marszowej za prawe skrzydło VI korpusu. Rozkazu tego

dowództwo korpusu nie mogło wykonać, nie znając miejsca pobytu kawalerii; z 6-ej brygady marszowej tylko dwa bataliony przybyły do Tomaszowa, inne były również niedosięgalne.

Do godziny 12.30 generał Boroewicz wiedział, że korpus kawalerii jest w ruchu odwrotnym i że 15-a i 27-a dywizje posuwają się naprzód, a 39-a szykuje się do wyruszenia. Wiadomości o nieprzyjacielu, jakie posiadał, ograniczały się do tego, że wczoraj około Posadowa znajdowały się dwa pułki piechoty z kawalerią i artylerią , że dziś od rana posuwa się nieprzyjaciel od Tarnoszyna w kierunku zachodnim i że przed frontem korpusu znajdują się dzisiaj tylko słabe siły; z meldunku lotniczego armii wiedział natomiast, że jedna dywizja nieprzyjacielska osiągnęła dziś o godzinie 9 Tyszowce. W tym stanie rzeczy otrzymał o godzinie 12.20 telefoniczną dyspozycję armii na dzień 28 sierpnia, która lewemu skrzydłu VI korpusu wyznaczyła dalsze natarcie ku północy, a 27-ej i 15-ej dywizjom nakazała okopania się i przejście do obrony na linii wzgórz na północny wschód od Rachań i południowy

wschód od Grodysławic i Pienian, 6-ej brygadzie marszowej w przedłużeniu 15-ej dywizji k u południowemu wschodowi przysposobienie się do obrony na wzgórzach na północ od Rzeczycy. Korpus kawalerii, podporządkowany VI korpusowi miał przesłaniać ten manewr prawego skrzydła i rozpoznawać na

Kryłów — Sokal — Bełz. Dowódca korpusu wydał stosowne zarządzenia już o godzinie

15. Nie zawierały one żadnej własnej myśli manewru: 15-a i 27-a dywizje miały zaprzestać dalszego natarcia i przyjąć ugrupowanie do obrony na linii wskazanej przez armię, przy czym granicą odcinków dywizji była dolina Huczwy koło Grodysławic; na prawo od 15-ej dywizji 6-a brygada marszowa na wzgórzach Podlotów — Łubcze: 39-a dywizja miała się posuwać dalej na Komarow. Rozkaz ten został wydany przedwcześnie, bo Wypadki toczyły

się dalej swoją koleją, a gdy późną nocą doręczonego 15-ej i 27-ej dywizjom, był juz nieaktualny i nie został wykonany. Nawet dla 39-ej dywizji, która otrzymała go o godzinie 14.30 pozostał bez znaczenia, bo dywizja już wcześniej, o godzinie 12.30 zdecydowała się samorzutnie na kontynuowanie natarcia.

Zaraz w godzinach popołudniowych wzrosła liczba alarmujących wieści o zagrożeniu prawego skrzydła i tyłów korpusu i sam Tomaszów, miejsce postoju dowództwa, był zagrożony. W mieście powstała panika, szerzona przez uciekające tabory 15-ej dywizji. Odwód korpusu składał się w tej chwili z dwóch świeżo przybyłych batalionów marszowych i z trzech batalionów wraz z dwiema bateriami, ściągniętych jeszcze o godzinie 15 do Tomaszowa z odwodu 39-ej dywizji, razem wynosił pięć batalionów i trzy baterie. Dowódca całości, pułkownik Pillepic,

otrzymał więc o godzinie 15.50 rozkaz odrzucenia nieprzyjaciela, grasującego na tyłach korpusu, a w każdym razie ochrony miasta od wschodu w rejonie Majdanu Górnego. 6-a dywizja kawalerii, odnaleziona tymczasem w Przeorsku, dostała o godzinie 17 rozkaz pozostania w tym rejonie i przeszkodzenia nieprzyjacielowi w posuwaniu się od północnego wschodu lub wschodu. O godzinie 17.15 nadszedł alarmujący meldunek 15-ej dywizji

o obejściu jej tyłów i walce pod Pukarzowem, wysłany o godzinie 13.20 i uzupełniony przez dowódcę dywizji słowami:

„Sytuacja jest rozpaczliwa, jeżeli nie przybędzie pomoc z zewnątrz, dywizja zginie”.

Wołanie o pomoc 15-ej dywizji uznano jednak za przesadę i ani dowódca korpusu, ani 27-a dywizja nie uczyniły nic, aby odsunąć grożące jej niebezpieczeństwo; oddalona zaledwie o kilka kilometrów od innych bezczynnych

jednostek została zdana na swój los, który nazajutrz miał się spełnić. Dowódca korpusu utrzymał w mocy swój rozkaz z godziny 13 o wycofaniu się na linię wzgórz Grodysławice — Pieniany, jakkolwiek z licznych innych meldunków mógł wywnioskować, że nieprzyjaciel znalazł się już na tyłach tej linii i wypadki prześcignęły rozkaz armii. W miejsce samodzielnych zarządzeń, liczących się z sytuacją obecną dywizji i jej możliwościami, dodał gołosłowne zapewnienie, że „jeżeli 15-a dywizja wytrwa do południa jutrzejszego dnia, wówczas korpus uczyni

wszystko, czego od niego dywizja oczekuje". O godzinie 18, to jest w chwili udzielenia odpowiedzi na meldunek dywizji, był jeszcze czas na wydanie takich zarządzeń przegrupowania korpusu, które zrównoważyłyby niebezpieczeństwo, zagrażające prawemu skrzydłu i prawdopodobnie pozwoliłoby 15-ej dywizji uniknąć katastrofy. Później już nic i nikt nie był w stanie przeszkodzić rozwojowi kryzysu i jego ciężkim następstwom.     

 

 

27 sierpnia V korpus rosyjski spędziwszy noc 10-ą dywizją w rejonie Poturzyn — Radostów,

a 7-ą dywizją w Telatynie i Przewodowie, wyruszył o godzinie 4 z zadaniem posunięcia się na flankę przeciwnika,

walczącego pod Tomaszowem z XIX korpusem i dołączenia się do tego ostatniego. Korpus szedł po omacku, bo zaniedbano łączności z lewym skrzydłem, nie wiedziano, gdzie ono się znajduje i nie przeprowadzono żadnego rozpoznania pomimo, że w dyspozycji dowództwa była kawaleria korpuśna w sile jednego pułku kozaków, l-a brygada 10-ej dywizji wraz z artylerią dywizyjną została skierowana na Łaszczów, tam miała przejść na zachodni

brzeg Huczwy i oczekiwać dalszych rozkazów; 7-a dywizja szła przez Posadów na Żerniki, a 2-a brygada 10-ej dywizji z dywizjonem haubic została w Telatynie, jako odwód korpusu. Punkt ciężkości ugrupowania leżał więc na lewem skrzydle korpusu. Straż przednia 1-ej brygady 10-ej dywizji przeszła o godzinie 10 pod Łaszczowem na lewy brzeg rzeki, posunęła się nieco naprzód i obsadziła las na południe od Wólki Pukarzowskiej, a oprócz tego opanowała przejście z Łaszczowa w kierunku folwarku na wschód od Małoniża i sam folwark; jej bateria wzięła

pod ogień tabory austriackie koło Małoniża. Tymczasem o godzinie 11 Austriacy, w obawie o swoje tyły, wykonali natarcie od strony Czartowca, przeszli przez groblę, łączącą Pukarzów z Wólką Pukarzowską i zaatakowali straż przednią 10-ej dywizji. Reszta brygady, rozciągnięta w marszu, wchodziła w bój częściami.

Odwód korpusu, który dowódca korpusu oddał 10-ej dywizji dopiero po długiem wahaniu i stwierdzeniu, że 7-a dywizja nie potrzebuje wsparcia, podchodził bardzo wolno, tak, że l-a brygada znalazła się w ciężkim położeniu. Pod wieczór została zepchnięta ta część, która broniła lasu koło Wólki i wycofała się do Domaniża,

a tylko druga grupa na północ od zagłębienia, wsparta artylerią odwodu zdołała się utrzymać w rejonie folwarku na wschód od Małoniża i utrzymać w swym ręku przejście z Łaszczowa na zachodni brzeg Huczwy. Ponieważ Austriacy zadowolili się odebraniem lasu i otworzeniem sobie drogi na południe przez Wólkę, a zaniechali dalszego natarcia przez folwark na Łaszczów, 10-a dywizja została na noc po obu brzegach rzeki z silnie pomieszanymi

związkami, w rejonie Łaszczów — Domaniż — Podhajce, z wysuniętą grupą w folwarku i z artylerią w Czerkasach.

7-a dywizja piechoty posuwała się głownemi siłami przez Posadów— Żerniki — Podlodów w kierunku na Grodek, a lewą kolumną boczną w sile 27-go pułku piechoty z jedną baterią przez Ulhówek — Rzeczycę na Łubcze. Ta właśnie kolumna boczna, zauważywszy na południe od Ulhówka nieubezpieczony obóz kawalerii austriackiej, otworzyła gwałtowny ogień i spowodowała panikę i rozsypkę Austriaków. Główne siły dywizji szły również bez uprzedniego rozpoznania na Żerniki, gdzie około godziny 10 zatrzymały się na dłuższy odpoczynek, nie wiedząc w dalszym ciągu nic o przeciwniku. Gdy następnie dywizja doszła do Pod lodowa; zameldowano, że nieprzyjaciel znajduje się w Grodku i Typinie, a równocześnie lewan straż boczna, idąca dalej przez Szlatyn doniosła o obecności przeciwnika

w Wierszczycy i Jarczowie. Dywizja zatrzymała się i idący w straży przedniej 26-y pułk piechoty, wsparty dwiema

bateriami, wyparł jakiś oddział nieprzyjaciela z Grodka, a lewa straż boczna rozwinęła się na wzgórzu na południe od Szlatyna. W tym położeniu około godziny 15 nadszedł rozkaz dowódcy korpusu, aby skierować na Łaszczów na pomoc 10-ej dywizji wszystkie zbędne siły. Dowódca dywizji, bojąc się obejścia swoich własnych tyłów od strony Łaszczowa, skierował na Hopkie obydwa pozostałe pułki piechoty z dwiema bateriami, a sam ze sztabem i z jedną baterią pozostał koło Woli Grodeckiej. Do walki w tym dniu nie doszło: 7-a dywizja zatrzymała się na noc w osiągniętych rejonach, a mianowicie strażą przednią w Grodku frontem na zachód, strażą boczną na południe od Szlatyna, a dwoma pułkami w okolicy wsi Hopkie, zagrodziwszy nimi drogę odwrotu 15-ej dywizji austriackiej z Wólki Pukarzowskiej na południe. Mimo, że V korpus nie zdołał już w tym dniu dołączyć do lewego skrzydła XIX korpusu i odległość między niemi, wskutek cofnięcia się tego ostatniego na Komarow, pozostała ta sama, to

jest około jednego dnia marszu, to jednak działania 10-ej dywizji związały nieprzyjaciela w rejonie Pukarzowa, a 7-a dywizja znalazła się na jego tyłach, przesądzając tym samem o łosie 15-ej dywizji austriackiej w dniu następnym.                          

 

 

27 sierpnia I n n e   j e d n o s t k i  rosyjskie.

XVII korpus zmienił dnia 27 sierpnia dotychczasowy kierunek południowy pod prostym kątem na zachodni w bardziej wyraźny sposób, niż V korpus i posunął się za nim forsownym marszem w schodach na lewo: 5-a dywizja ze Żdżar przez Chorobrow— Waręż do rejonu Nowosiółek, 55-n dywizja z Sokola przez Szmitków — Busin — Dłużniow do rejonu Wasylów południowy. 61-a dywizja rezerwowa nie dołączyła się jeszcze w całości do korpusu;

jedynie 2-a brygada wraz z dwiema bateriami ruszyła ze Żdżar w ślad za 3-ą dywizją do Nowosiółek, jeden pułk piechoty, cztery baterie i dowództwo dywizji doszły dopiero do Żdżar, a ostatni pułk został jeszcze we Włodzimierzu. Dowództwo korpusu przybyło do Nowosiółek. Marsz był bardzo męczący i trwał od wczesnego rana do nocy, gdyż niektóre oddziały musiały przebyć 40 — 45 kilometrów. 7-a dywizja kawalerii posuwała się na lewo i więcej na południe od 35-ej dywizji wzdłuż północnego brzegu Sołokiji, mając rozkaz prowadzenia rozpoznania w kierunku na Tomaszów i na południowy zachód od tego miasta. Podczas marszu odkryła, że

od Mostów Wielkich podchodzą do Krystynopola oddziały kawalerii austriackiej wzmocnione piechotą, a na północny wschód od Uhnowa znajduje się piechota z artylerią. Jednakże na te cenne wiadomości nie zwrócono w sztabie korpusu żadnej uwagi. Na noc zatrzymała się 7-a dywizja kawalerii w okolicy na północ od Bełza.              

 

 

27 sierpnia D z i a ł a n i a    korpusów   k a w a l e r j i    CK .

 10-a dywizja kawalerii już o godzinie 5.45, pod czas przygotowania do wymarszu z Tarnoszyna, została zaskoczona

gwałtownym ogniem piechoty, a później artylerii. Słabe ubezpieczenie zostało odrzucone, a dywizja stłoczona we wsi padła ofiarą dzikiej paniki i rzuciła się w popłochu do ucieczki na południowy zachód. Zaledwie parę szwadronów spieszonych 1 jedna bateria konna opierały się przez krotki czas nacierającemu przeciwnikowi, stojąc w lesie na południe od Tarnoszyna, a reszta, poszła w rozsypkę. Ucieczki nie mogły powstrzymać także oddziały 6-ej dywizji, jedynie zdołały uratować tylko artylerię . Dowódca 10-ej dywizji ze sztabem i paroma szwadronami oparł się dopiero na wzgórzach na południe od Uhnowa, gdzie do wieczora zebrało się wszystkiego 1101 jeźdźców( Stan bojowy tej dywizji (21 szwadronów) wynosił około 3.500 szabel,. 12 dział i 8 karabinów maszynowych. Generał Auffenberg wspomina, że niektóre rozproszone grupki jeźdźców,

uciekając, zatrzymały się aż w Krakowie.);: artyleria i obydwa oddziały karabinów maszynowych ocalały.

Dywizja nie wzięła już więcej udziału w wydarzeniach dnia, wieczorem wyruszyła z Uhnowa i marszem nocnym doszła dobRawy Ruskiej w celu uporządkowania się i uzupełnienia. Tambzostała dnia 28 sierpnia oddana pod rozkazy 3-ej armii i w działaniachbpod Komarowem juz więcej nie wystąpiła. W ten sposób

przestał istnieć korpus kawalerii, nie przeżywszy próby dwóch dni.

6-a dywizja kawalerii również w tym dniu wydatniejszego rezultatu nie osiągnęła; zaalarmowana o godzinie 6 odgłosami walki pod Tarnoszynem i wkrótce potem meldunkiem 10-ej dywizji zebrała się na wzgórzach na południe od Dynisk i wstrzymywała przez pewien czas ogniem artylerii posuwanie się nieprzyjaciela przez Tarnoszyn. Następnie na wiadomość o marszu znacznych sił przeciwnika cofnęła się również na wzgórza koło Nowosiółek Kardynalskich i Machnowa, a dowódca korpusu skierował resztki 10-ej dywizji do Uhnowa.

gdzie miały bronić tamtejszego przejścia przez Sołokiję. O godzinie 10.30 zdecydował się jednak ruszyć z 6-ą dywizją przez Chodywańce, Grodek i Hopkie na Łaszczów, aby osłonić skrzydło i tyły 15-ej dywizji piechoty, która wydała mu się zagrożoną od wschodu. Podczas marszu w okolicy Chodywanice, dywizja dostała się w ogień artyleryjski od strony wsi Łubcze, skręciła na zachód i przez Jarczów starała się do stać do Wierszczycy, dokąd dotarł już pułk straży przedniej. Ostrzeliwana jednak w dalszym ciągu od strony Łubczy i Szlatyna. przy czym stwierdzono ogień 13,5 cm. baterii, cofnęła się na wzgórza 314 na wschód od Przeorska i tam zdecydowała się

zostać do wieczora, aby przeszkadzać dalszemu posuwaniu się przeciwnika na zachód, a na noc przejść do Lubyczy. O swoich zamiarach i wydarzeniach dnia zameldowała dywizja dowódcy VI korpusu, któremu została od godziny 12 podporządkowana. Nieprzyjaciel nie posuwał się już dalej, a próby rozpoznania nie dały dostatecznego obrazu sytuacji: meldunki dywizji mówiły, że w Bełzie jest silny przeciwnik, w Chłopiatynie, Budyninie i Worochcie (na północ od Bełza) również duże oddziały, że na południe od Ulhówka pokazał się pułk piechoty, a o godzinie 11.30 stwierdzono posuwanie się kawalerii z artylerią z Dynisk na północo-zachód. Dowódca dywizji nie podał jednak ogólnego wrażenia, ani swoich wniosków. W uzupełnieniu wczorajszych meldunków dodał, że w walce pod Posadowem stwierdzono 26-y pułk piechoty z 7-ej dywizji, V korpusu rosyjskiego.

27 sierpnia W  d o w o d z t w i e   a rmji   rosyjskiej.

Zmiana frontu korpusów 5-ej armii na zachód odbywała się etapami i powoli, skutkiem czego już 26 sierpnia nastąpił kryzys na lewem skrzydle w XXV i XIX korpusach, a dwa pozostałe korpusy, rozpocząwszy marsz flankowy o dzień później, znalazły się w niewygodnym położeniu wyjściowym do dalszej operacji

w stosunku do przeciwnika, znajdującego się na południe od Sołokiji.

Wieczór dnia 28 sierpnia zastał siły 5-ej armii, oddzielone od siebie w wyniku zarządzeń z góry i wydarzeń bojowych, w trzech grupach; przerwy między nimi, niewypełnione przez wojska, a zatem otwarte dla manewru przeciwnika, wynosiły około jednego dnia marszu. Jeszcze więcej niebezpieczne wydawało się położenie

armii w tym czasie, jeśli się weźmie pod uwagę jej oddalenie od sąsiednich armia rosyjskich. Między Krasnystawem dokąd się cofnął XXV korpus, a Krzczowem, na który skierowało się w odwrocie lewe skrzydło korpusu grenadierów, otworzyła się 30-kilometrowa luka, którą łatwo mógł się przedostać austriacki X korpus

w kierunku na stację Trawniki i przerwać arterię Lublin —Chełm. To położenie wywołało różnicę zdań i ostrą wymianę depesz między dowódcami obu armii w tym dniu: generał Ewert żalił się, że ponieważ XXV korpus nie pomógł jego grenadierom, tyły 4-ej armii są odsłonięte i narażone na niebezpieczeństwo, w odpowiedzi na to generał Plehwe wyraził życzenie, aby 5-a armia bardziej stanowczo nacierała, a w każdym razie nieco energiczniej się broniła. W każdym bądź razie wszystko to, co się działo z 4-ą armia rosyjską od pięciu dni, nie pozwalało spodziewać się od niej pomocy, gdyby tego zaszła potrzeba. Na lewem znów skrzydle, wskutek niewypełnienia przez 3-ą armię nowych zadań, wyznaczonych przez dowództwo frontu dyrektywami

z dnia 25 sierpnia, polegających na skierowaniu głównych sił na północ od Lwowa przez Kamionkę Strumiłową i Rawę Ruską i nawiązaniu przez nie łączności z lewem skrzydłem 5-ej armii, przerwa między wewnętrznymi skrzydłami tych armii doszła wieczorem 27 sierpnia do 60 — 75 kilometrów; tego dnia zakończyła bowiem 3-a armia dwudniową bitwę na wyżynie złoczowskiej, osiągając XXI prawoskrzydłowym korpusem rejon Kamionka— Busk i przygotowywała się do nowej bitwy o Lwow. Przerwa ta mogła się jeszcze powiększyć skutkiem marszu

V i XVII korpusów na Tomaszów, a w tych warunkach generał Plehwe nie mógł liczyć w najbliższych dniach na bezpośrednie wsparcie z tej strony.

27 sierpnia „Jednostki na tyłach CK”

Z pośród czternastu batalionów 6-ej brygady marszowej, tylko dwa bataliony dotarły do VI korpusu i zostały użyte dla osłony Tomaszowa w składzie grupy Pillepicza; reszta wyładowywała się jeszcze na linii kolejowej Rawa Ruska — Bełżec i miała na rozkaz armii stworzyć osobną grupę obronną w przedłużeniu prawego skrzydła 15-ej dywizji, celem przeciwstawienia się nieprzyjacielowi, który obszedł prawe skrzydło korpusu. XVII korpus wykonał w ciągu dnia 27 sierpnia następujące ruchy:

19-a dywizja piechoty wyruszyła rano o godzinie 6 z rejonu Lubaczów — Załuże — Basznia Dolna — Krowica — Szczutków w trzech kolumnach do Narola i po przybyciu na miejsce wysunęła grupę generała Teisingera (trzy pułki piechoty) do rejonu Łukawica, Huta Lubycka, Wola Wielka, podczas gdy grupa generała Klettera (jeden pułk piechoty i gros artylerii) wraz z dowództwem dywizji została w Narolu i w Lipsku. Podczas marszu powstało w kolumnach zamieszanie, a nawet częściowo panika, wzniecona przez rozbitków z 10-ej dywizji kawalerii i uciekające tabory l5-ej dywizji; pojawiły się też wieści o przerwaniu się nieprzyjaciela, zwłaszcza kozaków w kierunku na Tomaszów i Bełżec, tak, że noc spędzono w pogotowiu alarmowym i pod silnym ubezpieczeniem, a kawalerię dywizyjną pchnięto na zwiady przez Bełżec. Jeszcze około godziny 19 odmaszerowały na rozkaz armii

obydwa bataliony strzelców i dwie baterie armat do Bełżca, gdzie miały się podporządkować rozkazom dowódcy VI korpusu, tworząc tak zwaną grupę bełżecką. Oddział ten przybył przed północą do Bełżca i tam nocował wśród panicznego nastroju i nocnej strzelaniny spowodowanej fałszywemu alarmami.

2-a brygada marszowa przeszła w ciągu dnia do Lubaczowa i Opaki. 9-a brygada do Szczutkowa i Krowicy.

Dowództwo XVII korpusu przeniosło się do Narola; na dzień następny otrzymało rozkaz skierowania 19-ej dywizji do Dynisk, skąd miała wejść w akcję na prawem skrzydle VI korpusu.

27 sierpnia - Grupa operacyjna arcyksięcia Jozefa Ferdynanda spędziła noc z 26 na 27 sierpnia w rejonie Mosty Wielkie — Dworce — Butyny z 2-ą dywizją kawalerii koło Sielca, mając zamiar wyruszyć nad ranem w obszar Żółkwi i Lwowa, jak to wynikało z ostatnich rozkazów A. O. K. i dowództwa 3-ej armii. Dyspozycje do marszu zostały już wydane wieczorem, a tabory wysłane naprzód, gdy o godzinie 1.15, dowódca grupy otrzymał nowy telefoniczny

rozkaz A. O. K., aby zahamował marsz na Lwow i wykonał pierwotne zadanie, to jest posunął się w kierunku na Bełz, odrzucił przede wszystkim nieprzyjaciela, który mu stamtąd zagraża, a dopiero później skierował się na lewe skrzydło 3-ej armii. W tym położeniu dowódca grupy postanowił pozostać przedpołudniem a miejscu, aby podciągnąć z powrotem tabory i dać wypocząć wojskom, zacząć marsz ku północy dopiero o godzinie

16, zgrupować następnie wojska pod przesłoną lasów na południowym brzegu Sołokiji, a 28 sierpnia o świcie sforsować przejście przez rzekę. W tym duchu wydał o godzinie 4.30 odpowiednie rozkazy. Tymczasem w ciągu dnia miały dywizje przeprowadzić rozpoznanie dróg i nieprzyjaciela, każda w wyznaczonym pasie, aż do odcinka linii kolejowej Krystonopol — Uhnow. Ale o godzinie 9 wszystkie rozkazy zostały odwołane, ponieważ Naczelne Dowództwo pod wpływem wydarzeń w 3-ej armii zmieniło znowu swoje plany, polecając arcyksięciu natychmiast

odmaszerować w tył do rejonu Żółkiew — Krechow — Magierów i oczekiwać dalszych dyspozycji od dowództwa 3 ej armii. Gdy wreszcie o godzinie 12.30 rozkaz ten został znowu unieważniony i grupa oddana z powrotem 4-ej armii, wydał jej dowódca o godzinie 16.15 ostateczne rozkazy do marszu na północ i przejścia przez Sołokiję. Tymczasem oddziały były już mocno przemęczone ciągłemu włóczeniem ich wkoło, a sztaby i dowództwa zdenerwowane dawaniem i odwoływaniem coraz to nowych rozkazów. Do tej chwili arcyksiąże wiedział z meldunków 2-ej dywizji kawalerii, że nieprzyjaciel w sile przynajmniej jednej dywizji piechoty i znacznej kawalerii stoi w Sokalu, Krystonopolu, Bełzie i Posadowię, że mosty na Sołkiji są po większej części spalone, a przejścia na brzegu północnym obsadzone przez drobne oddziały; prócz tego na wzniesieniach północnego brzegu Sołokiji i Rzeczycy miały się znajdować umocnione punkty oporu, szczególnie silne w rejonie Worochty, Machnówka i Budynina, wszystkie zwrócone frontem na południowy zachód. W chwili wydania dyspozycji nadszedł jeszcze meldunek, że silna kawalera z artylerią posuwały się koło południa z Waręża i prawdopodobnie także z Sokala na Bełz. Jednostki miały przyjąć, możliwie przed zapadnięciem ciemności, następujące ugrupowanie na południowym brzegu Sołokiji:

— 2-a dywizja kawalerii wsparta jednym batalionem z 3-ej dywizji piechoty na szosie Mosty Wielkie — Krystynopol;

— 3-a dywizja piechoty, wzmocniona jednym dywizjonem armat 8-ej dywizji (trzy baterie) i dywizjonem ciężkich haubic korpusu (dwie baterie) w obszarze Hruszów — wzgórze 213 na południe od Prusinowa, siłą główną na lewem skrzydle;

— generał Herzberg ze swoją 16-ą brygadą i resztą artylerii 8-ej dywizji w rejonie na południe od Tehlowa; po przybyciu na miejsce miał się podporządkować dowódcy 3-ej dywizji, generałowi Rothowi;

— generał Kirchbach z pozostałymi dwiema brygadami 8-ej dywizji, to jest 96-ą i 121-ą brygadami i z 41-ą dywizją- honwedów w rejonie Domaszow — Karów; oddziałem wydzielonym dziś jeszcze miał zająć Uhnow.

Natarcie na całym froncie miało się rozpocząć o godzinie 3 nad ranem. W ciągu wieczora i nocy jednostki ugrupowały się na oznaczonej linii wyjściowej, tak. że mogły rozpocząć działania o godzinie 3. za wyjątkiem 16-ej i 96-ej brygad, które wskutek późnego otrzymania rozkazu i uciążliwych dróg przybyły z 2-godzinnem opóźnieniem.

Dowództwo grupy przeszło z Mostów Wielkich do Chlewczan, dokąd przybyło o północy. Grupa, jakkolwiek z niezawinionym przez siebie opóźnieniem, stanęła gotowa do wymierzenia przeciwnikowi decydującego ciosu.                                  

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now